Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

piątek, 30 listopada 2012

Nareszcie gotowa :)

Po wielu miesiącach oczekiwania, przerw spowodowanych innymi robotami, które trzeba było wykonać w międzyczasie i po różnych problemach nareszcie okazało się, że jest gotowa!
Moja najosobistsza z osobistych łazienek :)
Oczywiście muszę się Wam pochwalić, bowiem moja duma z wykonanej pracy nie zna granic.
Pierwszą kąpiel zrobiłam sobie w niedzielę.
Był olejek zapachowy i relaks, muzyka i spokój.
Przed wanną rozłożyłam sobie ręcznik, żeby wyjść mokrą nogą z wanny na coś ciepłego, a nie wprost na podłogę.
Po dwóch minutach, jakby to było dokładnie zaplanowane, na ręczniczku leżała zwinięta w kłębuszek Kicia.
A jeszcze niedawno wyglądało to tak:
A jeszcze wcześniej, czyli przed remontem było tak:
Tam na ścianie którejś zimy odpadły kafelki, własnoręcznie wyklejałam tę powierzchnię masą szpachlową, a potem robiłam wzorki palcami i pomalowałam.
Najgorszy był ten kaloryfer, pod sufitem było wprawdzie gorąco, za to przy podłodze strasznie wiało!
Z tej szafki z lustrem Córcia zrobiła sobie teraz toaletkę :)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie umiem wyrazić, jaka to radość, że ten dłuuuuugi czas remontów powoli zbliża się do finału i że mogę wreszcie korzystać z mojej własnej łazienki.
Mnie się w niej podoba wszystko i jestem absolutnie i do końca ze wszystkiego zadowolona!
Jeszcze niedawno mogłam popatrzeć tam tylko na puste ściany:
O prysznicu też marzyłam od dawna. Wstawiłam go w wolny róg i bardzo się z tego wyboru cieszę.
Okazało się, że nie przeszkadza mi to, że szyba jest ciemniejsza.

 I o ładnej szafeczce na kosmetyki:
 Ten grzejnik jest wygodny, nie tylko grzeje, ale i ręczniki na nim powiesić do przeschnięcia można.
Widok od wejścia: na razie rzeczy do kąpieli zebrałam w koszyczkach i porozkładałam po kątach, czeka mnie jeszcze skompletowanie wieszaczków na szampony, duszbady i takie różne.


I tam właśnie za moment zamierzam się udać.
Wszystkim, którzy czasem wątpią, że może się udać zrobić w domu coś, o czym od dawna marzyli, powiem: warto wierzyć i robić wszystko, żeby się udało, a uda się! :)

Kiedy w marcu tego roku zaczynałam remont, nie wierzyłam, że uda mi się zrobić oprócz wymiany instalacji wodnej wszystkie trzy łazienki w domu.
Nie mówiąc już o przeniesieniu grzejników i odnowieniu biura, a także pomieszczenia gospodarczego za biurem. O dziesiątkach innych wykonanych przy okazji robót nawet nie wspominam.

We wszystkich pomieszczeniach starałam się rozmieścić jak najwięcej gniazd elektrycznych.
W każdej z łazienek znajduje się wentylator i poprowadzona gotowa instalacja do piwnicy, do miejsca, gdzie kiedyś być może założę piec gazowy ze zbiornikiem wody i pompą cyrkulacyjną. Wtedy woda będzie dopływała do wszystkich kranów równie szybko i zawsze będzie ciepła.
Dlatego przed każdą łazienką znajdują się dodatkowe przełączniki :), póki co nieczynne.
Byłam sercem i rozumiem przy każdym etapie tych działań wojennych, bo tylko z tym mogę porównać to, co się dzieje w domu podczas remontu.
Na pytania, kiedy kończę, dziś nie odpowiem, mam jeszcze do skończenia moją odnawianą właśnie sypialnię, a muszę się przenieść, bo w mojej obecnej sypialni niestety na ścianach wyszła jakaś wilgoć. W nowej też trzeba dobrze zabezpieczyć ściany specjalnymi preparatami przeciwgrzybicznymi, żeby mnie nie przytruły jakieś grzybki czy pleśnie.
Tęsknię za dokończeniem prac, a jednocześnie wykluwa mi się w głowie ciągle tyle nowych planów, że nie nadążam za ich wprowadzaniem w życie.
To dlatego czasem nie mogę zasnąć wieczorem.
Jak sobie coś wyobrażę, w myślach robię plany, odnawiam, przestawiam, mebluję ... :)
Myślę, że najważniejsze jest podejście do remontu - nie można go nie lubić, bo będzie gehenną.
Trzeba się nastawić, że będzie trudno, ale że wszystko dobrze się skończy.
Z tym nastawieniem o wiele przyjemniej i łatwiej jest znieść wszelkie nieprzewidziane rzeczy i pogodzić się z pustoszejącą kasą.

72 komentarze:

  1. Brawo Iw! Pięknie to wygląda, aż pozazdrościć! Bardzo ciepło i elegancko to wygląda, aż chciałoby się skorzystać i wskoczyć do wanny. Miłego relaksu w pianie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo - dziękuję, powiem Ci, że nie tylko wygląda, ale i tak się czuję w środku :), a kąpiel, szczególnie w wannie, należy dla mnie do wielkich przyjemności! :)

      Usuń
  2. No kochana, różnica ogromna i aż miło w takiej łazience przebywać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Figo - to prawda, jeszcze się urządzam, bo nie chcę tam nawrzucać jakichś starych, nieużywanych lub prawie skończonych kosmetyków. Ma być od razu to, co trzeba i to, co eleganckie :)

      Usuń
  3. bardzo elegancko i praktycznie, od razu sobie wyobraziłam, jak miło jest wycierać się po kąpieli ciepłym ręcznikiem ściągniętym z tego grzejnika nad wanną. I łazienka z oknem - tak, jak lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Klarko - faktycznie wycieranie się ciepłym ręcznikiem to jeden z walorów tej łazienki.
      Okno - myślałam o jego przedłużeniu w dół, czyli powiększeniu, bo tak znajduje się dość wysoko, ale na to jest potrzebne pozwolenie na budowę, więc sobie darowałam, a poza tym nawet bez zasłonki człowiek jest całkowicie osłonięty :)

      Usuń
  4. Ogrom pracy za Toba, Iw! Za to efekty godne podziwu.
    Przyciemniane drzwi od prysznica idealnie komponuja sie z kolorytem calej lazienki i, jak sama mowisz, nie przeszkadzaja, wygladaja naprawde elegancko.
    Myslisz przyszlosciowo, wszystko przygotowalas do nastepnych ulepszen, wiec nie bedzie niepotrzebnego kucia scian i kafli, kiedy bedziesz wstawiac nowy piec gazowy. Bardzo madrze!
    Jedna maciupenka uwaga: musisz koniecznie zmienic kubek do zebow, ten niebieski nie pasuje do pieknej calosci.
    Tych suszarek do recznikow szczerze Ci zazdroszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantero - czuję ten ogrom na plecach :)
      Cieszę się, że kabina skomponowała się kolorystycznie z resztą.
      A ten kubek, kosz (oba w kolorze niebieskim) i biała szczotka do sedesu to oczywiście tymczasówki.
      Nawet nie ma jeszcze wieszaczka na papier toaletowy.
      Nazywam to gadżetami i dokupię oczywiście w bardziej odpowiednim kolorze :)
      Do toalety gościnnej kompletowałam te dodatki ponad dwa miesiące. Przyznam szczerze, że na tych dodatkach nie chcę oszczędzać, bo one tak naprawdę potem tworzą wykończenie łazienki, dlatego nie chciałam kupować nic na szybko, zbiorę kasę, to kupię to, na co będę miała ochotę, nie musząc patrzeć ciągle na metkę z ceną :)
      Buźka!

      Usuń
    2. Niestety w tym roku odpadła jej ceramika :(
      Więc nie wiem, gdzie by mogła zrobić. Po zajęciach na dwóch kierunkach przestała dawać radę znajdować czas na to hobby, w poprzednim miejscu by pewnie pochodziła dalej, bo było to za darmo. A tak - pewnie wróci kiedyś, jak będzie znów mogła. :)

      Usuń
    3. Wpadne przy okazji na kapiel w mleku oslic, piance i pachnidlach. Jak szalec, to co najmniej jak jaka Kleopatra!
      ;)))

      Usuń
    4. Zapraszam :), też zamierzam tam się tak kąpać :)

      Usuń
  5. Ładnie to wszystko wygląda. Jestem pełna podziwu dla Twej odporności. Nie bardzo wyobrażam sobie siebie i remont trwający tyle miesięcy. Z tą wilgocią w sypialni - trzeba zrobić dobre rozeznanie, skąd się wzięła -czy idzie od fundamentu czy to wada zewnętrznej izolacji ściany. Bo jeśli idzie od fundamentu, to trzeba w specjalny sposób "odciąć" fundament od ściany. I dobrze ścianę wysuszyć przed nałożeniem na nią preparatów p.grzybicznych. Postudiuj w "Muratorze" wszystko nt. wilgoci, warto.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell - dziękuję, ale myślę, że warto było się trochę przemęczyć, a teraz przez lata móc się cieszyć takimi łazienkami :)
      No i sypialnię też chcę mieć ładną, ale i zdrową.
      Od fundamentów raczej nie idzie, bo tam w ogóle nie ma wilgoci, są dobrze zabezpieczone.
      Może być problem z nieszczelnymi rynnami i ściekaniem po murze, a mur zewnętrzny pewnie przydałoby się ocieplić, a co najmniej otynkować i od nowa pomalować, ale to mnie chwilowo przerosło, więc zwalczę to wszystko i wyizoluję od środka, a potem będę obserwować. W razie czego pomyślę w przyszłym roku, co można poprawić na zewnętrznych ścianach, żeby się pozbyć niebezpieczeństwa.
      A Muratora w wolnej chwili też poczytam.
      Pozdrowienia! :)

      Usuń
  6. Łazienka bardzo elegancka! Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamphoro - bardzo dziękuję :)
      Podaj mi proszę adres Twojego bloga (bo chyba Cię kojarzę, ale z Twojego profilu nie mogę tam bezpośrednio wejść).

      Usuń
  7. Wielka metamorfoza iwuś:)

    A z ustawianiem mebli w myślach, planowanie wystroju też tak mam. Czasami kosztuje mnie to nieprzespaną noc:)No to co? Bierzemy się za sypialnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikuś - też się cieszę, że wykonanie potwierdziło moje plany i nawet przerosło oczekiwania.
      Czyli nie tylko ja krążę myślami po poszczególnych pomieszczeniach i urządzam :))) Tak myślałam, że i Ty masz podobnie!
      Sypialnia już w trakcie roboty, dziś będzie zastosowany środek przeciwgrzybiczny, jutro pewnie jeszcze pan Wiesław dokupi taki, który można zmieszać z farbą.
      Poza tym wszystko kupione, kable elektryczne już położone i zakryte.
      Pozostaje tylko poszpachlować do końca, zagruntować i pomalować.
      Pewnie też się pochwalę :)
      A może pozostawię już resztę metamorfoz dla siebie :)
      pozdrowienia!

      Usuń
    2. Błagam nie rób tego, pokazuj:) Jak nie chcesz na blogu to mi przynajmniej na e-maila zdawaj relację:) Wiesz jak to lubię:)) To dla mnie wielka przyjemność:)

      Usuń
    3. Czasem się zastanawiam, czy to nie zbytni ekshibicjonizm, ale przecież to normalne, że się człowiek chce pochwalić tym, co zam zaprojektował i dał radę wykonać :)
      Buziaki!

      Usuń
  8. Pięknie i jaka satysfakcja jak się uda zakończyć i efekt jest taki jak początkowo zamierzono, albo lepszy :-)
    Tak myślę, może to coś na ścianach spowodowało to coś w gardle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martek - satysfakcja jest pełna i z efektów jestem bardzo zadowolona! :)
      Jestem prawie pewna, że te grzybnie mnie zalergizowały, pani doktor też potwierdziła, że z pewnością nie pomogły.
      Dlatego cieszę się, że odnawiam, przenoszę się i że już niedługo nie będę miała tego problemu!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  9. Gratulacje Iw , gratulacje...
    Taki duży remont i wreszcie możesz korzystać :-)
    A jaka satysfakcja, mogę to sobie doskonale wyobrazić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna - pierwszego dnia prawie że trudno mi było uwierzyć, że mogę się już kąpać :)
      przyniosłam sobie tylko ręcznik, a potem co chwila po coś wychodziłam i przynosiłam :)
      Teraz mam już pod ręką wszystkie potrzebne rzeczy i kosmetyki, pozostało mi tylko dokupić jakieś półki do ich rozmieszczenia na ścianach wokół wanny i w prysznicu :)

      Usuń
  10. No pięknie:))
    My też mamy łazienkę w beżach i brązach i również nie uważam, że jest za ciemna:) taka raczej neutralna i ładnie się komponuje z koszyczkami wszelkiej maści, które uwielbiam:))
    Gratulacje Iw!!! Kawał dobrej roboty:)
    No i zasłużona satysfakcja!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alcydło - dzięki, długo myślałam nad kolorystyką i wreszcie wybrałam instynktownie to, co mi najbardziej odpowiadało.
      Jestem więcej, niż zadowolona i koszyczki też będą :)))

      Usuń
  11. A nie myślałaś o zmianie fachu?
    Jako architekt wnętrz nieźle sobie radzisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosiu - myślałam o tym, wybierając kiedyś studia, ale niestety nie wybrałam architektury :)

      Usuń
  12. Przyjemnie popatrzeć, ale zadna taka przyjemnośc nie równa się z Twoją z korzystania z wreszcie skończonej łazienki... Ciepłej, przytulnej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babo - faktycznie, korzystanie z niej to ogromna radość :)
      Cieszę się, że Wasze opinie też są pozytywne :)

      Usuń
  13. kurcze Iw dajesz radę kobietko, podziwiam cały czas i efekty świetne))

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatralna - dziękuję, dam radę, bo tak! :))

      Usuń
  14. Świetna, piękna, gustowna. Cieszę się razem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aga, miło jest się cieszyć w kupie :)!

      Usuń
  15. Bardzo ładne, gratulacje. A kota gdzie się kąpie, w którym miejscu? Tak w ogóle, jak rozumiem, od teraz zaczynasz się posługiwać tytułem mgr inż.? :-) Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kota się nie kąpie Wojtku :)
      A z tego parapetu, ściągając na siebie wszystkie te koszyczki z zawartością JEDEN RAZ w ŻYCIU spadł do wanny pełnej wody podczas mojej kąpieli kot.
      Pomogłam mu od razu wyskoczyć, ale ma uraz na zawsze! :)
      Pamięta do dziś i nawet nie próbuje na ten parapet wskakiwać.

      Usuń
    2. Nie, no 2-3 razy w roku to, o ile wiem, można. Ale ja mówię o kąpieli, czymś delikatnym, niedużej ilości wody dawkowanej z umiarem, gdy kot stoi w wodzie 5 mm głębokiej, a nie o uczeniu kota nurkowania na główkę do wanny. Biedna kicia, ale jej się trafiło ...
      Kotka koleżanki właziła na półeczkę przy prysznicu i wodę uwielbiała z niego pić (pisałem kiedyś), z boku, przy czym trochę pomoczyć się musiała.
      A, co do koloru kubków to mi nie przeszkadza, że niebieski, wręcz przeciwnie. Co to, jeszcze kota przefarbować może, aby do ścian kolorystycznie pasował? :-) Wojtek

      Usuń
    3. No właśnie, biedna kicia :)
      Ale po wannie to sobie chodzi i zagląda, przy poprzedniej bawiła się ze mną w "daj paluszek, to ja podrapię" :), przy czym ja wystawiałam czasem przez przypadek palec u ręki lub nogi z tej wanny, a ona łapała od zewnątrz :)
      Nasza kicia jest tak wyszorowana osobiście, że nie widzę potrzeby mycia. Czasem przecieram ręcznikiem, kiedy za bardzo zmoknie :)
      Wiesz, te kubeczki to ja mam już chyba ponad 10 lat, więc chyba jednak zaszaleję i sobie kupię nowe :)
      Ale priorytet ma dla mnie jeszcze jedna szafka - na ręczniki i kosz na pranie, bo obecny jest zielony i choć bardzo go lubię, nie pasuje ani kształtem, ani kolorem :)
      Będę zadowolona, kiedy wszystko się zmieści w łazience, co tam być powinno.
      A dopiero potem będzie czas na mniejsze gadżety.
      Nie można zapomnieć, że ja jeszcze ciągle mam duże wydatki na malowanie tej sypialni (nie pisałam, ale pokój gościnny też muszę przemalować, bo też mi wilgoć wyłazi).
      I dziś podjęłam jeszcze decyzję o pociągnięciu od razu do sypialni kabla do telewizji, bo potem kuć jeszcze raz ścianę, jak już skończę remont, to by była masakra!
      pozdrowienia Wojtku!

      Usuń
    4. Mam pewne wątpliwości, czy kicia przypadkiem też tej łazienki za swoją osobistą nie uważa :-) Gdyby mogła mówić, może zażądałaby tam jakiejś leżanki i to podgrzewanej? No to uważaj, do nocy, gdy zwierzaki ponoć mówią, niedługo. Wojtek

      Usuń
  16. to powinniśmy przyjechać z P. i ja ochrzcić... ;) gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vermis - już ochrzczona, ale wiem, że to Wasza specjalność :)
      Dziękuję!

      Usuń
  17. Nooo z takiej łazienki, to by mnie żadna siła nie wyciągnęła :))) Bardzo fajnie to wygląda :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że poczułam się jak królowa od razu po wprowadzeniu się :)

      Usuń
  18. Pięknie :). Ja sobie każdego dnia przed snem wizualizuję nową kuchnię i też wierzę, że w końcu będę ją miała :)
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaplątana - rozumiem Cię, o nowej kuchni też marzę.
      Na pewno będziesz miała! Mnie też wyobrażanie sobie tych wygodnych pięknych łazienek zajęło trochę czasu, ale potem jak się za to wzięłam to jakoś poszło :)
      Nawzajem!

      Usuń
  19. Warto było tyle czekać. Efekt- P O W A L A J Ą C Y !!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Al - jestem bardzo mile połechtana komplementami, ale tuszę, że są szczere :))

      Usuń
  20. Iw, jestem pod wielkim wrażeniem. Że umiesz myśleć i planować, to wiedziałam. Że robisz wszystko z gustem i klasą, też, ale Twój optymizm i radość życia wciąż mnie zadziwia i pociąga i przyciąga na twojego bloga, bo aż mi się buzia cieszy, jak Cię czytam!
    Gratuluję serdecznie. Pięknie jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - bardzo Ci dziękuję i cieszę się niesamowicie, że przekazuję to, co czuję.
      Powiem Ci też, że za każdym razem się cieszę, kiedy jestem tak przewidująca podczas remontu, że pomyślę o czymś zanim zalepię rozkute ściany :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  21. Wygląda rewelacyjnie :)
    Pozdrawiam ciepło i życzę świetnych kąpieli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ula :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  22. bardzo ładnie :)) wiem, co czujesz, bo nie tak dawno remontowałam trzy łazienki :)))
    Ale wanny zazdroszczę, bo nie mam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś - To mam i Tobie czego gratulować, oraz wiem, jak Ty się czujesz :)
      Ale jak Ty zrobiłaś, że w trzech łazienkach sobie chociaż jednej wanny nie zrobiłaś? Ja bym się zapłakała bez wanny. Jestem wielką fanką kąpieli w wannie właśnie, prysznic to dla mnie takie szybkie mycie, a prawdziwa przyjemność to właśnie kąpiel w wannie! :)

      Usuń
  23. czysto, nowocześnie, gratuluję :)

    offtop: jeśli pozwolisz to zapraszam Cię na nasze nowe candy: http://korzystne-zakupy.blogspot.com/2012/11/rozdajemy-przedswiateczne-prezenty.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czołem, dziękuję za zaproszenie zajrzę troszkę później :)

      Usuń
  24. Wow! Jestem pod wrażeniem! I łazienki i Twojej wytrzymałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DD - dziękuję :)
      Sama chwilami się dziwię, że tyle wytrzymuję, ale okazuje się, że moja przyszła wygoda pozwala mi to przetrwać pod hasłem - kilka miesięcy na gruzach, za to resztę życia na salonach :)
      pozdrowienia!

      Usuń
  25. Iw, jak ja Cię rozumiem... Wiesz, jak, prawda? ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem Elu :) Bardzo dobrze wiem!
      Dziś właśnie o Tobie myślałam z uśmiechem, sprzątając i przeczesując włosy pełne pyłu na drugi dzień po myciu :)))

      Usuń
    2. Wiesz... On tam jeszcze zostanie przez jakiś czas. Ten pył... ;)

      Usuń
  26. najważniejsze to myśleć o efekcie końcowym, a wszelkie niedogodności się wytrzyma, bo warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małomówna - chyba właśnie to mnie trzyma, że brud, kurz i nieład traktuję tymczasowo, nawet jeśli ten tymczas trwa w kolejnych pomieszczeniach parę miesięcy :)
      Ale za to wiem, po co to robię!!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  27. No Ci powiem Iwuś, że warto było czekać. Pięknie ;o)))

    OdpowiedzUsuń
  28. ;) dobrze to ujęłaś... trzeba się nastawić, że będzie trudno... ale przecież to tylko droga do celu :) którym jest piękny domek! Cieszę się, że pojawiło się to światło w tunelu w postaci szacownej łazienki! Gratuluję kolejnego etapu :)


    P.S. Również cieszę się, że tutaj dotarłaś :) zdjęcia zbieram z wielu źródeł... internetowych... czasem przypadkiem je znajduję i zapisuję u siebie, a czasem szukam czegoś tematycznie i wtedy łączy się to z dłuuuugim i wciągającym szperaniem :) nie mam jednej strony, z której czerpię... wtedy mijałoby się to z celem, moim zdaniem...

    OdpowiedzUsuń
  29. Oczami wyobraźni już widzę mnóstwo świec, lampka wina i kąpiel w takiej łazience :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. po takich remontach będziesz mogła napisać poradnik: "jak przebrnąć, nie zwariować, i żeby było pięknie";-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Różnica ogromna w stosunku do oryginału! Najważniejsze, że teraz, gdy będzie zimno, będziesz się cieszyć kąpielą w swojej ulubionej łazience! Chyba dobry prezent na święta, co?

    OdpowiedzUsuń
  32. Super, łazienka jest cudna.

    OdpowiedzUsuń
  33. Adοrujęten nurt!

    Here is my wеb-site Projektowanie wnętrz Warszawa

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoim zdaniem, dzięki Twojej opinii wiem, że warto pisać. :)