Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

piątek, 30 sierpnia 2013

Prezent od mojej Córki

Dopiero wczoraj przechwalałam się (troszeczkę) między innymi moimi łazienkami.
Dziś chcę Wam pokazać prezent, który ostatnio kupiła mi moja Córcia, na urodziny zresztą.
Jest to komplet artykułów wyposażenia łazienki, składa się z pojemniczka na mydło i szczoteczki do zębów oraz z kosza i szczotki do WC.
A całość prezentuje się moim zdaniem naprawdę elegancko, nareszcie mogłam wystawić ten stary niebieski kubek i kosz na śmieci :).

czwartek, 29 sierpnia 2013

Dom na 365 dni w roku, czyli zebrało mi się na podsumowania

Czy ktoś z Was może powiedzieć, że żyje w ukończonym domu czy mieszkaniu?
Myślę, że może panowie stwierdzą, że wszystko już jest i nic tylko mieszkać.
Prawie każda z pań natomiast powie, że w swoim domu, ogrodzie czy mieszkaniu jeszcze by coś zmieniła, poprawiła, ustawiła inaczej, albo w ogóle zrobiła całkowitą rewolucję, bo dotychczasowy układ pomieszczeń już nie odpowiada jej wymaganiom czy potrzebom, choćby potrzebie nasycenia oczu pięknymi kolorami, potrzebie oglądania kwiatów i innym potrzebom estetycznym.
Ostatnimi czasy zajmowałam się oprócz pracy głównie remontem i urządzaniem domu, a nadal jeszcze w tej dziedzinie jest sporo do zrobienia.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Niezwykła cisza

Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych. Do najbliższej trasy szybkiego ruchu mam dalej niż kilometr. Do linii kolejki podmiejskiej ze dwa kilometry. Jednak zwykle mimo wszystko docierają do mnie jakieś odgłosy, szumy, klaksony, czasem nawet dość głośne.
A dziś rano nic. Zupełnie, jakbym mieszkała w kompletnej głuszy :).
Na posesji obok pewna firma wynajęła dom na swoją działalność.
Zwykle wjeżdżają lub wyjeżdżają stamtąd w godzinach pracy samochody, kurierzy, ludzie spacerują po terenie, okna bywają otwarte, docierają do mnie dzwonki telefonów, rozmowy i inne odgłosy. Dziś jest kolejnym dniem, kiedy się na dworze ochłodziło i wszystkie okna są pozamykane. Nikogo też nie ciągnie na podwórko, a wszyscy chyba dojechali punktualnie między 7 a 8, bo między 8 a 9 nie usłyszałam z tej firmy ani jednego odgłosu.
Mojemu sąsiadowi zdarza się głośno rozmawiać z żoną, czasem gwiżdże, na szczęście ostatnio zdarza się to zdecydowanie w mniejszym zakresie. Ale dziś z ich strony kompletna cisza, nic, niente!
Wokół mnie znajdują się oczywiście też inne domy, wszystkie zamieszkane.
Ale w nich wszystkich dziś rano jakby życie zamarło, nikt nie wychodzi, nie wchodzi, nie kosi ogródka, żaden pies nawet nie zaszczeka, nawet ptaki podśpiewują tylko leciutko unisono, nieśmiało, jakby wszyscy nagle zastygli w niemym zachwycie nad kolejnym jeszcze pogodnym, ale już chłodnym dniem.
I wszędzie ta charakterystyczna cisza, jak makiem zasiał.
Aż wyszłam sobie na taras posłuchać dziś tej niezwykłej ciszy i popatrzeć, czy wszystko w porządku i czy przypadkiem nie zostałam razem z piesiem jedynymi żyjącymi istotami na planecie Ziemia.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Sen o Kubie Wojewódzkim

Dziś w nocy przyśnił mi się Kuba Wojewódzki.
Niby temat jak każdy inny, ale we śnie zdążyliśmy sobie sporo czasu spędzić razem, pogadać, wszystko w tle jakiejś imprezy medialnej, a jakże. W kadrze był Kuba, czasem przewijały się jakieś modelki, no i byłam ja. I sobie grzecznie i miło gawędziliśmy.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Życie domowe, czyli sprzątanie lodówki i pichcenie

Dziś zrobiłam porządek w lodówce.
 
Przy okazji sporo rzeczy trzeba było przerobić albo wyrzucić. Zepsute jedzenie poszło na kompost. A ocalała reszta została pracowicie ułożona w pudełeczkach.

sobota, 24 sierpnia 2013

Piątki w życiu tłumacza

Nie wiem, jak w innych branżach, ale rynek tłumaczeń ma swoje charakterystyczne wahnięcia czasowe. Zlecenia przychodzą według wzoru sinusoidy i to o niezbyt regularnych kształtach.
Należy w tym miejscu dodać, że zlecenia czasem są, a czasem ich wcale nie ma.
Oby jak najmniej takich sytuacji, jak opcja druga.

Jedną z charakterystycznych zmiennych jest jednak to, że Klienci przypominają sobie o konieczności tłumaczenia najczęściej dopiero pod koniec tygodnia, najchętniej w piątki.
Zastanawiam się, jak to wygląda i wychodzi mi tak.
"No dobrze, wszystko już mam gotowe, uff, udało się na piątek, teraz tylko to wszystko przetłumaczyć!"
A następnie dzwonią do mnie w piątek po szesnastej, albo później i mówią, że mają właśnie kilkanaście (z mojej wyceny wychodzi jakieś trzydzieści) stron tłumaczenia na niemiecki.
I czy ja to jej machnę do połowy przyszłego tygodnia.
Oczywiście nie w ekspresie, bo oni chcą w terminie zwykłym.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Pourodzinowo

Impreza była fantastyczna, ludzie dopisali, nie dopisały tylko 4 osoby.
Przybyli wszyscy, których od dawna nie widziałam, przynosząc cudne i odsercowe prezenty.

sobota, 17 sierpnia 2013

Kolejna pięciolatka za mną

Zaliczyłam kolejne pięć lat, zatem uznałam, że trzeba to uczcić.
Goście zaproszeni, taras przygotowany, bufet i jadło w trakcie przygotowań.

piątek, 16 sierpnia 2013

Podsumowanie rowerowych wakacji

Środa na rowerach
Jak już zauważyliście, ten urlop spędziliśmy prawie w całości na rowerach.
Nie będę Wam opisywała ze szczegółami kolejnych dwóch dni, bo już Was nie chcę zanudzać.
W każdym razie w środę i w czwartek pogoda również dopisała.
A my do swojej listy dopisaliśmy dwa kolejne cele wyprawy i kolejne kilkadziesiąt kilometrów.
Pojechaliśmy jeszcze w kierunku Sulejówka. Tutaj, przy opisywanym poniżej kościele znaleźliśmy jeden z najdziwniej opisanych parkingów: nie parkuj, nie wjeżdżaj - i to wszystko na raz! :)

W tamtej okolicy znajduje się Muzeum Józefa Piłsudskiego. Nieco wcześniej, na skrzyżowaniu dróg spogląda na nas dobrze znane oblicze Wodza z córkami.


czwartek, 15 sierpnia 2013

Drugi dzień rowerowej epopei, czyli poniedziałek w Wilanowie

Na drugi dzień wstaliśmy rześcy i chętni do dalszej walki!
Trzeba to było wykorzystać.
Tym razem wybraliśmy zupełnie inny kierunek i cel trasy. Chcieliśmy wypróbować, jak wyglądają ścieżki rowerowe nad Wisłą i te prowadzące do Wilanowa. A na miejscu znaleźć też jakąś wodę, przy której da się spędzić miło trochę czasu.
Cel pierwszy, czyli wybór trasy, udał się nam doskonale.
Jestem zachwycona ścieżkami rowerowymi nad Wisłą, szczególnie podoba mi się możliwość przejechania przez most Siekierkowski szeroką jak autostrada alejką.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rowerowy wypad, czyli niedziela na czterech kółkach po dwa na głowę, a raczej na dupę

Dwa dni obijania czterech liter, prawie 90 przejechanych kilometrów, mnóstwo ruchu i cała moc pozytywnych wrażeń to bilans dwóch dni spędzonych przez nas wczoraj i przedwczoraj na rowerach.
Nie wymyśliliśmy Ameryki, tylko eksplorowaliśmy sobie okolice Warszawy.
Pierwszy dzień, czyli niedzielna wycieczka
Najpierw celem wyprawy były glinianki w Zielonce, do których dotarliśmy trasą bardzo okrężną.
W trakcie testowania wersji beta map w telefonie okazało się, że rzeczywiście trzeba też mieć przez cały czas włączoną uwagę i myślenie :). Nie dało się bowiem przejechać na skroś przez teren wojskowy, czego na mapie nie uwzględniono.
Ale od czego są objazdy.
Mimo wszystko nawigacja się przydała, bo do rzeczonego jeziorka dotarliśmy i już po chwili chłodna bryza znad wody, cudne widoki nadwodnych zarośli i krzyk ptactwa uderzyły w nasze zmysły z całą siłą.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Naprawa barierki i początek urlopu

Już w poście Sposób na zdrowy dom podzieliłam się z Wami refleksją o konieczności dbania o to, co się ma. Nie tylko o dom. Ale od domu się chyba zaczyna.
Już gdzieś od 3 lat w coraz gorszym stanie były moje barierki, a w tym roku okazało się, że to ostatni dzwonek na wymianę poręczy w całości i pomalowanie desek barierki.
Wyglądało to nieszczególnie, jak było widać.
Do roboty pan Wiesław przystąpił ponad tydzień temu. Najpierw pozdejmował barierkę, bo już do niczego się nie nadawała. Potem szlifował wszystkie deski, niektóre częściowo,
 

piątek, 9 sierpnia 2013

Gorąc i susza w ogrodzie

Jak dotychczas nie umiem lub nie udaje mi się znaleźć odpowiednio dużo czasu i energii, a także funduszy na mój ogród. Staram się w jako-takim stanie utrzymać rośliny, do niedawna nawet cieszył mnie przystrzyżony przez Marka trawnik.
Niestety ostatnie egipskie upały doprowadziły do całkowitego wysuszenia trawy.
Wygląda póki co niczym step, a nie trawnik.

środa, 7 sierpnia 2013

Leśne spotkanie z sarnami

Dla tych, którzy mają wątpliwości, czy jeżdżąc na rowerze rozglądam się, czy patrzę tylko na licznik kilometrów, chcę pokazać kilka świeżych zdjęć z moich leśnych rowerowych spacerów.
Na fejsbuku publikuję automatycznie moje rowerowe i sportowe osiągnięcia za pomocą aplikacji.
Ale przecież jeżdżę nie tylko, żeby nabić sobie kilometry.
W lesie jest tyle pięknych widoków do obejrzenia!
Ostatnio na przykład jednego dnia pewna piękna sarenka przebiegła mi przez drogę. Pomyślałam, że to czas znowu zacząć zabierać ze sobą aparat fotograficzny.
A oto efekty mojego ostatniego leśnego spotkania.
To było stado złożone z dwóch łań i jednego małego, w sumie trzy dorodne pasące się na leśnej polanie sztuki.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Sposób na zdrowy dom

Fajnie jest mieć dom, taras, dużo przestrzeni, miejsce na każdą jedną rzecz, którą przyjdzie Ci do głowy zdobyć i postawić na regale czy upchnąć w szafie lub w piwnicy.
Cudnie jest wypić poranną kawę czy poopalać się na tarasie, mieć oddzielną sypialnię i choć ze dwie łazienki, żeby uniknąć korków pod drzwiami jednej.
Dobrze mieć też miejsce w domu na narzędzia, czyli warsztat.
I wreszcie wspaniale jest, kiedy to wszystko ładnie wygląda, dobrze pachnie i cieszy oko.
O to wszystko trzeba jednak dbać.
Nie czekać, aż coś samo zacznie przeciekać, odpadnie, zarośnie grzybem i pleśnią.
Zupełnie jak w życiu.
Jeśli za długo poczekasz, może się okazać, że coś się dzieje zbyt późno i już nie da się tego uratować.