Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

sobota, 28 września 2013

Prace w toku

Powoli prace przygotowawcze do wstawienia pieca posuwają się do przodu. Widać, jak powstaje podłoga pod nowy piecyk. Oczywiście to wszystko jeszcze pozmiatane ale zapylone. Płytki mi zostały po remoncie łazienki, więc na to nie wydałam nic. Musiałam wydać na materiały, czyli klej i inne masy potrzebne do wygładzania ścian, farbę, pędzle itp.

czwartek, 26 września 2013

Po pierwsze nie obciążaj

Po pierwsze wszystkim Wam bardzo serdecznie dziękuję za to, jak mi kibicujecie we wszystkich przedsięwzięciach. To miło, kiedy czytają mnie tacy życzliwi ludzie.
Oczywiście najchętniej człowiek dzieli się swoimi marzeniami i planami, które realizuje dla własnej potrzeby i przyjemności. Chciałabym, żeby chodziło tylko o to. Jeśli jednak zagłębić się trochę w temat, chodzi też o rozsądne podejście w perspektywie przyszłości. Wydaje mi się, że nadal jestem bardzo otwarta na życie i wszystko, co ono niesie. Krótko mówiąc: nie jestem betonem i swoje wiem.

Właściwie pewnie niejeden i niejedna z Was zadają sobie pytanie, po co tej babie tyle tych pomieszczeń, a do tego jeszcze nowy piec i bóg wie co jeszcze.
Sama niejeden raz to analizowałam w te i wewte, rozważałam sprzedaż domu, jak tylko wyprowadzi się ode mnie córka. Córka wyprowadzona i póki co nie nosi się z zamiarem powrotu.
W sumie wystarczyłaby mi sypialnia salon i pracownia, do tego kuchnia i łazienka. Czyli spokojnie mogłabym zamieszkać już dziś w trzech pokojach z kuchnią.

wtorek, 24 września 2013

Gorące marzenie

Od zawsze marzył mi się otwarty ogień, czyli kominek albo piecyk do dogrzewania domu.
W domu mam stary piec na gaz i centralne, które przez ostatnie dziesięć lat dokładnie przenicowało mi portfel.

poniedziałek, 23 września 2013

Akcja piec rozpoczęta

Hej Kochani. Stop.
Akcja "piec" rozpoczęta. Stop. W domu dużo się dzieje. Stop.
Piec zamówiony, zaliczka wpłacona, nie ma odwrotu. Stop.
Salon w proszku. Stop. Piesio był dziś u weta, bierze antybiotyk. Stop. Czeka go operacja wycięcia kaszaka. Stop.
Kicia na najbliższe dni pojechała do córci. Stop. A ja próbuję pracować tutaj. Stop.
Ze sztabu tymczasowego w gościnnej sypialni. Stop.
Wasza iw!

piątek, 20 września 2013

Ustawianie miejsca do życia

Ustawienie mebli w domu, podobnie jak kolorystyka wnętrza, mają olbrzymi wpływ na nas, na całe nasze życie, na to, jak się w nim potem latami będziemy czuli.
Lubię mój dom, ale od lat czuję, że miejsce, w którym przebywam najczęściej, czyli mój salon, nie jest ustawione odpowiednio.
Lampiony są prezentem na urodziny od mojej przyjaciółki, dają bardzo ciepłe światło.

czwartek, 19 września 2013

Wrzos i inne kwiaty i zarośla

Podczas jednej z ostatnich wizyt mama podarowała mi wrzos.
Piękny jest, ale jeszcze nie mam dla niego dobrego miejsca, a i pod tę jego doniczkę muszę zastąpić jakąś z porządną podstawką.

wtorek, 17 września 2013

Czas na pozytywne myślenie dobrą energię

Dziś od rana postanowiłam nie poddawać się. Już się staram zdobyć leki na te moje dolegliwości.
Poza tym dalej smaruję, naklejam ogrzewające plastry i trzymam się wersji, że musi być dobrze!
Nie zgadzam się na to, że ma mnie boleć, żebym czuła że żyję :).
Mam czuć się rześko i zdrowo!
I mieć w domu ciepło, jak u mojej Przyjaciółki!
I zrobię wszystko, żeby właśnie tak było.
Zabrałam się znów za czytanie książek o naturalnym zdrowiu. Niektóre lektury są trudne, bo człowiek czytając sobie uświadamia, ile złego sobie narobił. I ile teraz trzeba zrobić, żeby te uszkodzenia i zaniedbania ponaprawiać. A pamiętam jeszcze, kiedy trzymałam się wielu zdrowych zasad i naprawdę czułam znacznie lepiej i zdrowiej. Czyli można.
Nie będę Was raczej zanudzać tymi książkami, bo każdy ma prawo dbać o zdrowie tak, jak lubi i jak uważa za stosowne. Skoro moje dotychczasowe wysiłki doprowadziły do tego stanu, w którym jestem, to tylko ja mogę coś zmienić, żeby się z tego stanu teraz doprowadzić z powrotem do zdrowia.
To tyle na ten temat.
Dziś czeka mnie rozmowa z panem od piecyka do podgrzewania wody.

poniedziałek, 16 września 2013

Sezonowe dolegliwości

Statystycznie nie jest najgorzej.
Mam robotę, spływają mi nawet dawno zaległe honoraria, ogólnie większość spraw się układa.
Jednak ostatnie przepracowanie odbiło się troszkę na moim zdrowiu.
Najpierw przemówiły do mnie mięśnie. Jednoczesny ból wszystkich mięśni i części ciała powiedział mi: przesadziłaś dziewczyno, szanuj się trochę, czas odpocząć!
Na tym się nie skończyło. Potem przeszło mi na gardło - próbowałam oszukać organizm, łyknęłam kilka tabletek i na trochę przeszło.
Ale on się nie dał tak szybko wprowadzić w błąd.
Najwyraźniej zmęczenie wlazło głębiej i postanowiło ze mną zostać na dłużej, przy okazji sprawiając mi trochę bólu. Od trzech dni przelazło mi na zapalenie nerwów na wysokości biodra lewej nodze.
Gdybym czuła się lepiej, mogłabym podśpiewywać klasyka: "boli mnie noga w biedrze".
Dziś jest lepiej, mogłam wreszcie iść do apteki i kupić sobie plastry rozgrzewające.

piątek, 13 września 2013

Gdy pada deszcz

Kicia zerwała się dziś przed 6 rano. Chciała koniecznie wyjść. Nie ustąpiłam, dałam jeść, pogłaskałam ze dwadzieścia razy. Przypomniałam, gdzie stoi kuweta. Wreszcie po długich próbach nacisku ustąpiła i skorzystała z kuwety. Potrzebowała.
A ja potrzebowałam więcej snu i nie chciałam jej wystawiać na taką deszczową pogodę, jaką ostatnio mamy.
Bo kiedy wraca, trzeba ją osuszyć i otulić ręczniczkiem.
Dać jeść i od czasu do czasu tarmosząc wycierać, aż do sucha.

środa, 11 września 2013

Jak być kobietą, czyli wizja współczesnej kobiety według Caitlin Moran

"Jak być kobietą" Caitlin Moran to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w ostatnim roku.
Wbrew podstępnemu tytułowi nie jest to jednak poradnik, chociaż uważam, że przydałoby się, żeby przeczytała go każda feministka.
Autorka przedstawia się nam w początkach książki jako jedna z kilkorga dzieci w rodzinie. Moran wita się z nami w wieku około trzynastu lat, kiedy zaczyna dojrzewać, czyli kiedy z dziecka przeistacza się w kobietę. Pozwala nam usiąść razem ze swoim rodzeństwem na kanapie, gdzie ledwo mieści się cała duża rodzina. A następnie przy wtórze komentarzy rodzinnych pokazuje nam swoje pierwsze włosy łonowe... po czym napięcie stopniowo rośnie. Tak, nie pomyliłam się. Moran pisze o wszystkim, co kobiece z taką lekkością i polotem, jakby urodziła się właśnie po to, żeby  wytłumaczyć współczesnym kobietom, że bycie kobietą to nic zdrożnego, że mamy prawo do nazywania naszych narządów intymnych tak, jak tylko żywnie nam się podoba oraz do zażywania w życiu tych wszystkich przyjemności, które zwykle bywają domeną mężczyzn, jak choćby przygodny seks, z równie beztroską, jak oni, nonszalancją.
Jest tam sporo o współczesnym przymusie pełnej depilacji krocza i odnóży, dużo i uczciwie o seksie, Moran nie stroni od używania pełnej palety językowej i nie uważa, że wyrazy wulgarne nie nadają się do publikacji. Ale przede wszystkim wyraźnie daje się odczuć, że Autorka lubi się śmiać i ma cudowne poczucie humoru, którym dzieli się z czytelnikiem, nie żałując mu tej radosnej strawy.

wtorek, 10 września 2013

Wpis trochę wymęczony

Od wczoraj siadam przed komputerem (a raczej siedzę cały czas, bo ciągle mam jakąś pracę) i nie jestem w stanie napisać żadnego posta.
A to dlatego, że jestem bardzo zmęczona, czyli po prostu przepracowana i ledwo co mam siłę stukać paluszkami po klawiaturze.
Wzięłam sobie ostatnio trochę za dużo pracy i teraz mam efekt taki, jaki mam.
Ale dziś już prawie dobiegam do końca maratonu, który sobie przez ostatnie dni zafundowałam.
Na dokończenie czekają dwa zlecenia, jedno dłuższe i trudniejsze, do zrobienia na piątek, a drugie krótkie, ale na dziś wieczór.
Dziś przez moje biuro przewinęło się już dwóch, a będzie jeszcze trochę klientów. Jak już wszyscy odbiorą pracę, będę mogła wpłacić honoraria na konto i popłacić conieco, a tego conieco jest sporo, przydałoby się jeszcze więcej honorariów, ale trzeba być cierpliwym i się najpierw zregenerować.
Sprawiłam też sobie wczoraj małą radość, czyli duży dodatkowy dysk.
Ostatnio już moje dyski pękają w szwach od ilości zdjęć, które na nich przechowuję.
Dlatego informatyk wczoraj wstawił mi nowy dysk do komputera stacjonarnego i od teraz mam nadzieję, że wszystko na nim pomieszczę. I takie jedne z setek tysięcy kwiatów.
Te bratki przetrwały cały sezon

niedziela, 8 września 2013

Ognisko na koniec sezonu 2013

Według mnie jest niewiele piękniejszych rzeczy od ogniska późnoletnią porą.
Podobnie, jak rok temu, tyle że tym razem na zakończenie sezonu, a nie na jego rozpoczęcie, nastała konieczność spalenia po sezonie resztek drewna i papierów. Tym razem mieliśmy na to czas dopiero wieczorem. Mark od dawna miał chęć spalić wreszcie pościnane tego roku gałęzie, puste tekturowe opakowania, resztki wyschniętej trawy itp. Żeby lepiej się paliło dolewał też trochę płynnej podpałki. 

piątek, 6 września 2013

Spokojny weekend we dwoje

Lubię doprowadzać sprawy do końca.
Jakiś czas temu opowiadałam Wam o remoncie barierek. Po raz pierwszy od lat ktoś tak się do tego przyłożył i dlatego to tyle trwało. Poza tym prace były prowadzone z przerwami.
Ale właśnie dziś udało się skończyć wszystko, łącznie z zeszlifowaniem dolnej, rdzewiejącej części słupków i ich pomalowaniem na nowo.
Dopiero teraz zapanował barierkowy zen.

środa, 4 września 2013

Tak szybko odchodzą

To będzie bardzo prywatny wpis. Zachęciły mnie do tego Wasze komentarze i ostatnie wydarzenia.
Aż się wierzyć nie chce, kiedy pomyślę, że moja Córka ma dziś już 22 lata.
Dopiero co miała urodziny. Często myślę o różnych momentach, które mijają tak szybko. W głowie pozostają potem tylko jak jakieś urywane migawki z trailera filmu o niej, o nas.
Ale najważniejsze przecież jest wychowanie. Z niego bierze się całe późniejsze nastawienie rodziców do dziecka. I dziecka do rodziców.
Tjaaa, to jedziemy z tymi migawkami.

niedziela, 1 września 2013

Sprzątanie blogowe i nie tylko

Właśnie opublikowałam ostatni post na blogu onetowym.
Żegnam się z nim lekko, łatwo i przyjemnie. Gdyby nie było mi szkoda wpisów, już by został skasowany.
Dlatego najpierw chcę skopiować wszystkie moje wpisy, a jest ich 324, a to pokaźna liczba.

O pogodzie, rowerze i wielkomiejskiej sztuce

Wczoraj po odbębnieniu koniecznej pracy wybrałam się na wycieczkę rowerową.
Cieszę się, że skorzystałam z pięknej sobotniej pogody i pojechałam znów w kierunku Wisły.