Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

poniedziałek, 28 października 2013

Jesienne pozdrowienia z jaskini

Są takie momenty w życiu blogerki i nie tylko, że człowiek potrzebuje skryć się ze swoimi sprawami głęboko przed wzrokiem innych.
Nie to, że aż tak mi było źle czy miałam doła.Ale jest czas na bloga, a jest też czas na załatwienie ważnych spraw w realu.
Czasem bywa tak, że ich ilość i stopień komplikacji sprawiają, że całą energię trzeba skupić na tym, żeby te węzły gordyjskie rozwiązać. A na pisanie postów o tym, co i jak się udało przychodzi czas potem. Ta chwila jest jeszcze odległa od zakończenia, ale poczułam potrzebę kontaktu z Wami.
To tyle tytułem wstępu.
A teraz przejdźmy do aury.
Ciepłe temperatury ostatnich dni sprawiły, że w ogrodzie trawa nadal rośnie na zielono, a przykrywające ją i jeszcze nie wygrabione liście tylko dodają jej uroku.

środa, 23 października 2013

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Od dłuższego czasu jestem zajęta załatwianiem bardzo trudnej, złożonej sprawy, właściwie kilku spraw na raz.
Nie sprzyja to pisaniu, a marudzić na blogu, jak wiecie, nie lubię.
Chciałabym jednak chociaż krótko napisać, że fajnie jest mieć Przyjaciół, którzy mi teraz pomagają, wspierają mnie i razem ze mną szukają rozwiązań.
Tak się składa, że to głównie kobieca pomoc.
Dzięki temu, że czuję wsparcie, jestem spokojna, że cokolwiek się nie wydarzy, to nie jestem z tym sama.
Dzięki Dziewczyny Kochane!

poniedziałek, 21 października 2013

Przegląd - jesień 2013

Ostatnio do szczęścia wystarcza mi praca, radość z przyjemnego spędzania czasu w domku, grzania się przy piecu i zwierzaki obok mnie. 

środa, 16 października 2013

Spokój i równowaga

Wczoraj był pierwszy wieczór, kiedy mogłam wygodnie usiąść w nowym, a właściwie odnowionym nareszcie po 10 latach salonie i rozkoszować się harmonijnym wnętrzem, ciepłem i dobrą energią płynącą do mnie ze wszystkich kątów tego domu. A kiedy czasem chcę się jeszcze dokładniej doładować, szukam energii w naturze. 
*
To dobra energia i dobrze mi jest myśleć, że tak już teraz będzie.
Dom, przystań, opoka, skała.
To najważniejsze, ale i otoczenie domu się liczy.
Kiedy szukałam kiedyś dla siebie miejsca na ziemi, wybrałam ten dom między innymi ze względu na okolicę.
Jak się okazało, miałam rację.
Niedaleko mnie znajduje się park krajobrazowy, do którego od lat jeżdżę rowerem, gdzie zatrzymuję się czasem nad leśnym małym jeziorkiem.

poniedziałek, 14 października 2013

Po nowemu

Obiecałam Wam zdjęcia mojego nowego piecyka i efektów remontu.
Piecyk pokażę, bo obiecywałam, ale już zdjęcia całego salonu to zbyt prywatna sprawa, więc rozumiecie sami, że zachowam go dla siebie. W końcu kiedyś trzeba będzie czymś zaskoczyć kupującego albo przyszłych teściów mojej Córki! :)
A oto mój ulubiony, grzejący ciepłem co wieczór piecyk. Z tyłu mój obecny pokój do pracy.

sobota, 12 października 2013

Niedzielne rodzinne spotkanie

Oddzielne mieszkanie z Córcią przerabiam dopiero od jakichś dwóch miesięcy.
I już bardzo obie to doceniłyśmy.
Bo kiedy nie ma przesytu, to jest i tęsknota za sobą wzajemnie, i wielka ciekawość jednej, co u drugiej, i szacunek wzajemny wobec swojego czasu, i wiele, wiele innych pozytywnych stron.
Większość rodziców dorosłych dzieci, przeważnie kobiet, dzieli się poczuciem pustego gniazda.
A ja w zasadzie, jak na razie widzę w tym nowym układzie większość pozytywów.
I tym chętniej się teraz z nią ostatnio spotykam.
Tutaj też rodzinne spotkanie
Może dlatego, że jestem osobą zapracowaną i nigdy nie miałam specjalnie czasu na dogadzanie mojej córci. Owszem dbać trzeba, ale nie należy zagłaskać kota na śmierć.

piątek, 11 października 2013

Na dobranoc

Kicia i piesio umieją mnie zawsze podnieść na duchu, chociaż doprowadzić do szału też potrafią.
Kiedy na koniec trudnego dnia ta mała wdpapuje mi się mrucząc i udeptując na klatkę z piersiami, glaszczę ją,  słysząc w tle mocne chrapanie psa.
I wtedy wiem, że  wszystko gra. Dosłownie!  :)

czwartek, 10 października 2013

Na przekór

Na przekór tym, którzy chcą, żebym się dziś smuciła, mimo że mam tak wiele powodów do radości!
Na przekór tym, którzy nieczuli na prośby, groźby i zaklęcia bezdusznie realizują aparat urzędowej przemocy, w którym człowiek czuje się dokładnie jak Józef K. w Procesie Kafki...
Na przekór wszystkim tym, którzy chowają się w swoich wilgotnych, brudnych i zaniedbanych norach, podglądając z chorobliwą ciekawością, co się dzieje u tego sąsiada zza ściany i jak to możliwe, że znów sobie coś kupił, a co nie daje im spokoju, zgłaszają do urzędów...

środa, 9 października 2013

Grzyb w salonie

Przed ostatnim weekendem opowiadałam Markowi wiele o pracach remontowych, które właśnie dzieją się w domu, wysyłałam też zdjęcia, bo chciałam, żeby chociaż w taki sposób brał udział w tym, co tu się dzieje.
Ale często wymiana informacji może prowadzić do drobnych nieporozumień.

Wejście do obecnego gabinetu (jak dożyję i zarobię, kiedyś będzie to kuchnia) było w kształcie łuku, o takim mniej więcej kształcie (sama rysowałam, wybaczcie):


niedziela, 6 października 2013

Grzybobranie z aparatem

Wszyscy teraz chodzą na grzyby. Pozazdrościliśmy i wybraliśmy się wczoraj z Markiem do okolicznego lasu. Ale tak naprawdę nie mam potrzeby zbierać grzybów, bo moja Mama jest zapaloną grzybiarką. Zaopatrzyła już moją lodówkę w grzyby świeżo mrożone, a sama zbiera i suszy od paru tygodni niemal codziennie. Jednym słowem w grzyby jestem zaopatrzona!
I całe szczęście, bo moja znajomość grzybów jest niezmiernie uboga, żeby nie powiedzieć żadna.

W atlasie grzybów rozpoznam jeszcze jakimś cudem borowika (borowik szlachetny, czyli prawdziwy) czy prawdziwka (tak też nazywa się borowiki szlachetne), ale niekoniecznie odróżnię go od sromotnika (moja Babcia mówiła na toto szatan, a miała na myśli chyba bardzo podobnego do niego goryczaka żółciowego). Najlepiej odróżniam kurki, więc jak już czasem wybieram się na grzyby, to właśnie kurki (pieprznik jadalny) zdarza mi się zbierać. Jadam też pieczarki, ale sami przyznacie, że łatwiej o nie ostatnio w markecie, niż w lesie. Kiedy jeszcze grzyby zbierała moja Babcia, często udawało jej się zebrać maślaki (maślak zwyczajny lub maślak żółty), gołąbki (gołąbek cukrówka) i koźlaki (koźlarz babka).
Zdarzało mi się jadać boczniaka (boczniak ostrygowaty), robi się z niego bardzo smaczne kotlety zasmażane.
Tyle jest jeszcze ciekawych grzybów. Mnie najbardziej podobają się nazwy: rydz (chyba od mleczaj rydz), gąska (gąska zielona), kania (czubajka kania), opieńki (opieńka europejska i miodowa), podgrzybek (podgrzybek brunatny) i wiele innych, że nie wspomnę już o pochwiaku wielkopochowym!
Te ciekawe nazwy zaczerpnęłam z bogactwa internetu, głównie ze strony http://grzybyjadalne.wordpress.com. Wszędzie w sieci pełno jest poradników, jak odróżnić
Kilka z ciekawych grzybów udało mi się wczoraj jednak złapać w obiektyw.
Nie podejmuję się ich jednak podpisać, ale jeśli koleżeństwo blogowe jest skore do rozpoznania i nazwania, to ponumeruję zdjęcia i proszę podajcie nazwy.
To taki nieoficjalny konkurs, ale w nagrodę mogę przesłać wygranej osobie cały mój zestaw zdjęć grzybów. :)
Zaczynamy od numeru 1:
1

piątek, 4 października 2013

Kobieca ręka i głowa

Czy kobiety mają szansę pokonać panujący od tysięcy lat patriarchat? Czy taka zmiana doprowadziłaby do poprawy stanu państw i społeczeństw? To trudne pytania, więc większość z nas na co dzień się nad nimi nie zastanawia. Ja postanowiłam przyjrzeć się tej tematyce na przykładach z mojego najbliższego otoczenia. W tekście mowa o moich bliskich Przyjaciółkach, ich znanych im dobrze koleżankach, o sąsiadkach i kobietach, które ostatnio spotkałam.

Naprzeciwko mnie jakieś dwa lata temu kupiła dom Młoda Kobieta. Odkupiła dom od starszej pani, która mieszkała tam z dorosłym synem i nie radziła sobie z kosztami, ale głównie z sąsiadami z bliźniaka przez ścianę. Starsi państwo, a szczególnie starsza pani, wszelką działalność swojej starszej sąsiadki zaskarżali do urzędów. Wreszcie kobieta nie wytrzymała tej nagonki, nocnego stukania w kaloryfery i w ściany, nerwy i serce jej zaczęły za bardzo doskwierać i wyprowadziła się. Na szczęście miała dokąd. Swój dom sprzedała Młodej Pani.
Od tego czasu Młoda, nieco ponad 30-letnia kobieta nie tylko kupiła, ale kompletnie odnowiła ten dom. Załatwiała wszystkie potrzebne zezwolenia, bo wiedziała, że z takimi sąsiadami musi mieć papiery tip-top w porządku. Udało się. Pozmieniała wszystko, podłączyła kanalizację, w starym domu według nowego projektu poprzestawiała ściany i ze starego bliźniaka stworzyła przepiękny trzypoziomowy dom. Odnowiła też piwnicę, w której jej Tata, obeznany ze sztuką budowlaną, który wiele pomagał przy budowie, urządził sobie mieszkanko, bo jak powiedział na stare lata będzie tam miał przytulne gniazdko. Byłam, widziałam, sama bym chciała stworzyć mamie takie mieszkanie.
Zdjęć nie zamieszczam, bo nie mam takiego pozwolenia.
Pokazane kwiaty pochodzą z mojego ogródka, ale u Niej na rabacie rosną bardzo podobne, co widać na trzecim zdjęciu.

wtorek, 1 października 2013

Ciepło, cieplej ...

Ludzie z firmy sprzedającej piece kompletnie mnie zaskoczyli i dlatego nie było mnie na blogu wczoraj i dziś prawie wcale. O ósmej rano wczoraj zadzwonił telefon:
- Pani iw?
- Tak, w czym mogę pomóc - szybko przestawiłam się na ton zawodowy, bo kto wie, może to Klient.
- Mamy już dla Pani piec i moglibyśmy go wstawić dziś, chociaż montaż był przewidziany na wtorek. Czy już możemy?
- Jestem zupełnie zaskoczona, bo miało to być we wtorek, podłoga wprawdzie już jest ułożona, ale brakuje jeszcze fugi, poza tym ściana za piecykiem jeszcze nie jest wykończona... No dobrze, zadzwonię do mojego majstra.
Pan Wiesław nie był uszczęśliwiony, że będzie musiał wstrzymać prace, ale jednak wspólnie podjęliśmy decyzję.
- Dobrze, proszę wstawiajcie Panowie.
I tak oto piecyk stanął na swoim miejscu.
Zajęło to kilka godzin, było trochę kucia, ale udało się i piecyk stanął na miejscu przeznaczenia...
Ale nie myślcie, że już dziś Wam go pokażę w całości, o nie!
Póki co trwają jeszcze prace, a piecyk został tak otulony, żeby nie został ochlapany masą szpachlową i farbami.