Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

wtorek, 26 listopada 2013

Dla ciała i dla duszy buduję siebie od nowa

Światło zamieszkało dziś ze mną w domu.
Chodzę sobie więc tu i tam i przyglądam się, jak pięknie w słońcu rozświetlone są okna.
Ciepła, jakie daje odpowiednie światło, nie da się niczym zastąpić ani z niczym porównać.

środa, 20 listopada 2013

Na drodze do zdrowia

Nareszcie znalazłam czas dla siebie i wczoraj wybrałam się z tą moją nieszczęsną lewą kończyną do fizjoterapeuty.
I powiem Wam, że wybrałam najlepszego z możliwych.
Przychodnia przyzwoita, aż miło się tam przebierać, bo czysto i nowocześnie.
A najlepszy jest fizjoterapeuta, którego poleciła mi moja przyjaciółka.
Właśnie człowiek o takich umiejętnościach był mi potrzebny.
Pamiętam jeszcze te masaże sprzed lat w czasach moich intensywnych treningów sportowych. Wtedy fizjoterapeuta masował człowieka tak, że w trakcie na stole zostawały odciski wątroby, nerek i migdałków, a limfa nie mogła nie zacząć krążyć, bo człowiek był tak wyciskany, jak pomidor na sitku. Niestety bardzo bolało. Przeważnie, szczególnie kiedy ktoś był spięty albo coś miał naciągnięte.
Dziś to już przeszłość. Obecnie stosuje się metody naciągania i ucisku, ale przestaje się dokładnie w momencie, kiedy mocniej zaczyna boleć.
Jednym słowem człowiek nie obawia się, że po masażu nie będzie się mógł ruszać, ani że w trakcie będzie odczuwał straszny ból. Zabiegi prowadzone są, że tak powiem "do pierwszego bólu".
Wygląda to mniej więcej tak. I nawet mocne naciąganie, które wczoraj miałam, a które w sumie razem z całym (bardzo szczegółowym) wywiadem lekarskim, było summa summarum przyjemne.
*

wtorek, 19 listopada 2013

Out of service ale niezupełnie

Jestem tutaj, a jakby w ogóle mnie nie było.
Wybaczcie mi nieobecność, tak czasem jest.
Wszystko jest tak, jak być powinno, więc nie musicie się o mnie martwić.
Ale taki mam teraz okres, że pisać o niczym nie umiem i nie potrafię.
Może podzielę się z Wami tylko pewną drobną, ale miłą rzeczą, którą dostałam od ostatniego zleceniodawcy w ramach podziękowania za współpracę.
Zrobił mi tym wielką przyjemność.

wtorek, 12 listopada 2013

Marsz niepodległości w Warszawie 11.11.2013 zagadka popularności

W Marszu Niepodległości brali udział w zasadzie prawie sami młodzi ludzie. Zastanawiałam się nad tym, skąd organizatorzy marszu znajdują aż tak wielu gotowych na wszystko uczestników. Nikt ich przecież nie zmusza, sami przychodzą. Będąc w samym oku cyklonu tuż przed marszem patrzyłam na ludzi, robiłam zdjęcia, słuchałam muzyki i czułam wzrastające silne emocje tego tłumu młodych.
Popatrzmy na kilka zdjęć z placu między Pałacem Kultury a ulicą Marszałkowską.

Zbierali się na placu przed Pałacem Kultury, flagi, głośna muzyka, mnóstwo młodych ludzi... .

niedziela, 10 listopada 2013

IN GOD WE TRUST, czyli sztuka przez duże S. w Zachęcie

Czasami trzeba się oderwać od codzienności, poszybować w zupełnie innym kierunku, spróbować czegoś nowego. Czasami? Właściwie im częściej, tym lepiej.
Bo to nie pozwala nam skostnieć. Zamiast tego udaje się dzięki temu czasem popatrzeć na rzeczy, które są ponad codzienne sprawy.
Dlatego dobrze jest od czasu do czasu wybrać się na przykład do galerii sztuki. Szczególnie takiej, która zainteresuje i przyciągnie uwagę.
Tym razem wybrałam się do Zachęty, na wystawę IN GOD WE TRUST.

Wystaw obejrzana wczoraj w Zachęcie "IN GOD WE TRUST" prezentuje twórczość młodych autorów głównie mieszkających w Nowym Jorku, ale pochodzących z całego świata.
Zdjęcia, rzeźby, prezentacje multimedialne, animacje rozmieszczone są w kilku salach, a doświadczyć (bo nie tylko zobaczyć, ale i posłuchać) można tam spotkań z wiarą i jej pojmowaniem we współczesnym świecie.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Do pracy naprzód marsz

Tak jak przypuszczałam moim przeznaczeniem jednak nie jest gnicie na kanapie, chyba że z przyczyn zdrowotnych, a i to nie za długo.
Jak był remont, to był remont.
A kiedy już przyszły zlecenia, to od razu całą gromadą.
I dobrze, cieszę się bardzo, bo tak właśnie wolę żyć, robiąc coś pożytecznego dla ludzi, co umiem robić dobrze i bardzo lubię.
W tym tygodniu nawet by mi się zlecenia ponakładały, a gdybym miała sobowtóra wysłałabym go z chęcią na takie jedno tłumaczenie, żeby zaliczyć oba. Szkoda, że się tak nie da.

piątek, 1 listopada 2013

Wszystko do wymiany

Kiedy tak sobie dziś rano, po sprzątnięciu po śniadaniu usiedliśmy z moim Markiem przy naszym stole, rozglądając się z przyjemnością, jaki teraz mamy ładny salon, zaczęłam opowiadać mu o wszystkim, co ostatnio się działo. Nie wszystko da się opowiedzieć przez telefon, są takie sprawy, do których trzeba usiąść i patrzeć temu drugiemu w oczy, żeby się lepiej gadało.
A działo się tyle, że nie wiem, czy zmieszczę to wszystko w tym jednym poście, ale spróbuję to zrobić, żebyście mieli pełny ogląd sytuacji, dlaczego mnie tak długo tutaj nie było.
Wszystko zaczęło się właściwie jeszcze we wrześniu.