Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

czwartek, 31 lipca 2014

A niedziela przy fontannie na Mariensztacie

Już czwartek, a ja zamierzam napisać o niedzieli... hm, mam ostatnio wrażenie, że czas mi trochę ucieka. W tym upale pracować nie mogę, mózg mi się lasuje.
A upał był już w niedzielę i pewnie właśnie dlatego, kiedy ponownie z tym samym kumplem kontynuowaliśmy zwiedzanie Warszawy na rowerach, wylądowaliśmy na Mariensztacie.
I zacumowaliśmy przy tej fontannie...
I przez następną godzinę siedzieliśmy tam, chlapaliśmy się wodą, robiliśmy konkurencję dzieciakom ... i nie daliśmy się odgonić nawet chlapaniem!

środa, 30 lipca 2014

Sobota na rowerze, czyli Warszawska Praga w japońskim stylu

Pierwszego dnia kumpel przyznał mi się, że nie jeździł na rowerze przez ostatnie 4 lata.
Jakoś tak się złożyło. Za to pomysłów na spędzanie czasu i zwiedzanie nadal, jak za dawnych lat, mu nie brakowało. O tym, gdzie zostały zrobione poniższe zdjęcia, przeczytacie poniżej...


piątek, 25 lipca 2014

Wybieram miejsce do życia ...

Trzeba było jednak iść na to prawo podyplomowo. Albo chociaż jakieś studia ekonomiczne...
Tłumacz to bardzo osobliwy, wymagający samodzielności i jedyny w swoim rodzaju zawód, niczym hodowla wsobna, nie za bardzo dający się przenieść na inne pola zawodowe.
A może spróbować napisać na ogłoszenie "pracownik działu analitycznego"? Wymagania ... no tak, żadnej szkoły rachunkowości nie ukończyłam, chociaż przez lata liczę za każdym razem każde zlecenie i samodzielnie wysyłam oferty do Klientów.
A może by tak spróbować gdzieś w urzędzie.
Czy w dużym biurze... czy agencji pracy tymczasowej, w końcu i tutaj wielu Polaków jest poszukiwanych!
W firmie spedycyjnej albo firmie handlowej rozprowadzającej na cały świat świetne produkty ...

wtorek, 22 lipca 2014

W świecie przysmaków, zapiski w drodze

Droga często uczy nas takich rzeczy, których nie nauczymy się, nie wychodząc z domu.
W drodze mamy zawsze szansę zobaczyć interesujące miejsca i poznać ciekawych ludzi. A czasem nauczyć się zupełnie nieoczekiwanie nowych umiejętności.
Gdybym nie podążała tym razem trasą BH-Wawa i nie zmieniła specjalnie miejsca na takie, które wydało mi się najbardziej interesujące, choć nie mam pojęcia, dlaczego, nie pisałabym teraz do Was.
A tak - zajęłam miejsce obok miłych trzech studentów z Rosji. Jeden z nich, właściwie to już nie student, tylko skończony student czyli magister, pokazał mi, jak skorzystać z mojej sieci w komórce, w taki sposób, żeby udostępnić ją sobie na komputer.
No więc teraz siedzę i dzięki temu piszę dla Was posta z autobusu.
A to nie jedyne zaskoczenie, które mnie spotkało.
Reszta posta nie jest przeznaczona dla wegetarian, więc jeśli ktoś jest wrażliwy, niech lepiej nie czyta. No dobrze, ostrzegłam Was, więc proszę tylko o pozytywne recenzje :).

niedziela, 20 lipca 2014

Po sobocie przy niedzieli

Wczorajszy dzień był dla mnie jak święto. Wreszcie mogłam sobie popływać w jeziorze.
Nie powiem, od jak dawna tego nie robiłam, bo mi się na samą myśl płakać chce.
A pływanie uwielbiam i gdybym mogła, pływałabym codziennie, najlepiej właśnie w takich otwartych zbiornikach wodnych, jak to jeziorko w okolicy BH, Spadener See.
Pogoda była rewelacyjna, toteż nie zdziwiła nas wcale ilość ludzi. Przyjechaliśmy na rowerach, ale i na nie ledwo co znalazło się miejsce. Na nasz kocyk jednak miejsce się znalazło. W cieniu, bo nawet po południu słońce nadal jeszcze prażyło.

czwartek, 17 lipca 2014

Wracam do formy

Od dłuższego czasu nie pisałam o formie czy ćwiczeniach.
Nie znaczy to jednak, że ich zaprzestałam. Oczywiście, kiedy wszystko wokół mnie wali się i pali, a robota i różne sprawy nie cierpiące zwłoki depczą mi po piętach, najczęściej odpuszczam sobie ćwiczenia na dwa- trzy, góra cztery dni.
Tak było ostatnio, ubiegły tydzień w domu niestety był pod tym względem jednym z mniej udanych. Jedyne, co mi się udawało zrobić, to były krótkie wyprawy na rowerku albo na piechotę na zakupy i z powrotem.
I zdrowe jedzenie, w końcu jest pełnia sezonu na owoce, nie żałuję sobie więc owocowych koktajli.

środa, 16 lipca 2014

Migawki z Hamburga

Troszkę mnie z Wami nie było, a w zasadzie to nadal mnie nie ma.
Jakoś ostatnio nie tęsknię za moim krajem, za bardzo dał mi się we znaki.
Za to mamy wspaniały sezon na wyjazdy.
Postanowiłam zapomnieć wszystkim, co zostawiam za sobą i o tym, co nie wyszło, a pracować nad tym, nad czym mogę. Plan jest w trakcie realizacji, a ja oddaję się pracy w dzień, a odpoczywam razem z Mikaelem popołudniami.
W ten oto sposób znienacka w miniony piątek po o wiele za długiej podróży, o której nawet mi się nie chce opowiadać, przyjechaliśmy spontanicznie do Hamburga. 
Od ponad 10 lat nie byłam w tym mieście, a i wtedy nie było zbyt wiele czasu na zwiedzanie.

wtorek, 8 lipca 2014

A jednak się kręci!!!

No właśnie.
A jednak się kręci! - Chciałoby się wykrzyknąć śladem Galileusza, chociaż sprawa nie ma aż tak globalnego znaczenia, ale dla mnie znaczenie jest pierwszorzędne!
I dlatego tak właśnie miałabym ochotę wykrzyknąć po tym, co się u mnie dzieje w ostatnich dniach.
Nagle z niebytu wypłynęły różne propozycje, z których może dla mnie wyniknąć coś ciekawego w przyszłości.
Dzisiejszy dzień jest niczym wędrówka po miejscach i kontakt z ludźmi, z którymi związane jest moje życie w ostatnich latach. Piszę i dzwonię do moich Klientów z prośbą o referencje do ewentualnej nowej pracy.
Z niektórymi z nich w ostatnich latach się zaprzyjaźniłam, a wszyscy inni podczas tych dzisiejszych rozmów i wymiany maili dali wyraz, że bardzo mnie cenią i chętnie pochwalą mnie wobec moich przyszłych pracodawców.
Wdzięczność i poczucie radości, które mnie wypełniają, są trudne do opisania.
Jest mi błogo i niemal czule wspominam każde zlecenie, do którego tak się przykładałam i tak starałam. Pamiętam wszystkie miejsca, większość nazwisk, przy czym głównie nie prezesów i VIP-ów, ale osób, z którymi bezpośrednio współpracowałam i które już wówczas o mnie dbały. Oczywiście liczy się też zdanie VIP-ów, nie zapominam więc zadzwonić lub napisać bezpośrednio do Dyrektorów i Prezesów firm, którzy mogliby powiedzieć dobre słowo na mój temat.
Jak dobrze jest usłyszeć: ależ oczywiście wyrażę się o Pani w samych superlatywach.
Trudno opisać, jak dobrze mi to robi dla duszy po tych wszystkich ostatnich przejściach.
Jedno jest pewne, jeśli coś robisz, to efekty Twoich działań przyjdą prędzej czy później.
Jeśli robisz to dobrze lub bardzo dobrze, efekty mogą przerosnąć Ciebie samego/samą.
A jeśli robisz to z życzliwością do ludzi i świata, ta życzliwość prędzej czy później powróci do Ciebie ze zdwojoną lub zwielokrotnioną siłą.
Tak jak mnie, tak i Wam chyba się wreszcie należało trochę dobrych wiadomości, więc chętnie się tym z Wami dzielę. Odczucie przypomina mi stan, jakbym po długim błądzeniu po nieznanych morzach zgubiła się, a potem nagle zaczęła widzieć horyzont.
Fantastyczne uczucie!


***

niedziela, 6 lipca 2014

Kojąca cisza, radości prosto z natury

Wczorajszy i dzisiejszy poranek spędzam w kojącej ciszy.
Z okolicy dobiega tylko od czasu do czasu zwyczajne tutaj szczekanie psów, czasem zakrakaniem wrony lub skrzeczeniem sroki. Innych ptaków jakoś ostatnio rankiem nie słyszę, chyba sobie poszły gdzieś, gdzie jest mniej upalnie.
Powietrze nasycone żarem upalnego lata stoi w miejscu i dobrze.
Panuje błoga cisza, niezakłócona tak naprawdę niczym oprócz naturalnych odgłosów przyrody.
Taka cisza jest dobra i twórcza i pozwala usłyszeć własne myśli.
Marny ze mnie ogrodnik tego lata, ale kilka roślin posadziła moja mama, a inne przetrwały przez kolejną zimę, jak te dwa krzaki różane, o których już Wam wspominałam.