Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

sobota, 30 sierpnia 2014

Zarwane noce

Jak się w nocy nie wyśpisz, będziesz przesypiać piękne dni. Tak mawiali starzy górale i pewnie niejeden człowiek, co to już swoje lata przeżył i swoje wie. Powoli i ja już wiem. I nawet koteczka wie! Dziś ciągnie się za mną niewyspanie nie tylko z wczoraj, ale i z całego ubiegłego tygodnia.

piątek, 29 sierpnia 2014

I już nie zginę

Jesteśmy razem od 6 lat z górką. Spędzamy czasem ze sobą wiele godzin. Szczególnie lubimy jazdę samochodem w długie trasy. Wtedy najczęściej jesteśmy tylko we dwoje: ja i on.
Od pewnego czasu otwierał się coraz rzadziej. Nic dziwnego, że wtedy też przestał do mnie mówić.
Już myślałam, że mnie opuścił na dobre.
I że nie będę miała z kim pogadać podczas długiej trasy po autostradzie czy w szczerym polu, gdzie tylko jego głos pozwalał mi uwierzyć, że jeszcze kiedyś uda mi się stąd trafić do miejsca przeznaczenia, niezależnie od pory dnia i nocy.
Już nie szemrał do mnie swoim miłym niskim głosem, nie pieścił moich uszu, nadając kierunek i podszeptując mi, dokąd mam jechać.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Znowu tempo, czyli ledwo ogarniam

Ostatnio ledwo do ogarniam moją pracę, nie mówiąc już o innych sprawach.
Do tego doszły dodatkowe obowiązki, a być może niedługo będzie ich jeszcze więcej.
Z tym jednak nie mam wyjścia, chcę się wywiązać, więc zasuwam jak mróweczka, bo tylko wtedy zarabiam. Nie mam czasu na gierki, ludzkie niezdecydowanie, czy brak jasnych zasad działania.
A jeśli ktoś (mówię o świecie zewnętrznym) próbuje ze mną zagrywać, kończy się to moją zdecydowaną reakcją odmowną.
W moim zachowaniu odbija się to w taki sposób, że nawet kiedy znajdę z kimś czas na rozmowę, to tnę tę rozmowę niczym skalpel, rzucając od niechcenia słowa cięte jak brzytwy.
A potem się dziwię, że w dziwnie emocjonalny sposób reaguję na zwykłą przejażdżkę rowerową i czyjeś niezdecydowanie, w którą alejkę mam wjechać.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Sobota w robocie, potem kolejna fontanna

Sobotni luz przyniósł mi spokój.
Dzięki temu, że spokojnie odpoczęłam, mogłam pojechać i spokojnie wykonać nagłe zlecenie, które się pojawiło tego dnia. Po stresującym zleceniu znowu musiałam odpocząć.
Dzięki Inwentaryzacji Krotochwil poznałam nowy park w naszej okolicy, Park Znicza. Dzięki moja Droga za fajny spacerek. :)
A w nim mieści się taka oto fontanna.
Pięknie było patrzeć w popołudniowym zachodzącym słońcu na te nasycone kolory.

sobota, 23 sierpnia 2014

Jak się urządzić, żeby odpocząć

Dzisiejszy dzień spędzam na luzie.
Poranny kurs rowerem do piekarni po pieczywo już za mną. Śniadanko z moją pyszną kawusią też.
Wczoraj chodziłam i fotografowałam wkoło domu wszystkie moje nowe kwiatki.
Te dwie donice przestawiłam sobie na taras od ogrodu, tu mają spokojniej, więcej słońca w ciągu dnia i może nareszcie zakwitną.
Fajnie jest na nie patrzeć z okna, gdzie siedzę i pracuję za biurkiem. I już mam pewien pozytyw, na który będę się cieszyć, siadając w poniedziałek za biurkiem!

piątek, 22 sierpnia 2014

Podróże małe i duże

Ostatni spacer po BH. Tylko ja i aparat.
Walizka spakowana czeka na zabranie i oboje czekamy z niechęcią na mój wyjazd.
Żeby bezczynnie nie siedzieć i chociaż trochę pochodzić i nałapać świeżego powietrza, zanim spędzę kilkanaście godzin na siedząco, wychodzę na miasto. 
Nareszcie udało mi się go sfotografować. W pobliżu jest taka wystawa, sklep z różnymi rzeczami do domu, nie bardzo potrzebnymi, ale za to uroczymi.
Między innymi wystawa pełna jest tabliczek z różnymi napisami.
Niektóre z nich wykonywane są chyba na zamówienie, bo widać na nich nazwiska.
Między innymi pyszni się wśród nich Rodzina Państwa Słońce (Hier wohnen Anne, Heiner, Elke + Tobi Sonne), albo Rodzina von Soosten, i tak dalej w ten deseń. Można też pewnie zamówić tu indywidualną tabliczkę na drzwi. A wszystkiego pilnuje ten oto uroczy piesek, stały element wystawy.
Jak się okazało moja aktywność związana z potrzeba sfotografowania tego rezydenta spowodowała, że na dwór wyległa jego siostrzyczka ...
 i oczywiście właściciel sklepu. Tutaj już oba pieski są na dworze obok mnie.

środa, 20 sierpnia 2014

Będzie lepiej

Będzie lepiej, bo inaczej po prostu nie może być. W końcu kogoś, kto ma taki urodzaj tego lata na śliwki, wszystko inne też może być tylko dobrze.
Kwiaty też mnie nie nie zawiodły, najmilsze i może najzabawniejsze, że to samosiejki...
Dość mam tej melancholii zawieszonej u mnie na blogu, więc zmieniam wystrój.
Może to poprawi ogólny stan ducha.
Chociaż dziś przed wyjazdem trudno o to.
No nic, zmykam do pakowania, jeszcze kilka obowiązków mi zostało.
Miłej reszty tygodnia Wam życzę!

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Tęsknota

Coś smutkiem jesiennym powiało.
Mnie też czeka w najbliższym czasie melancholia i sporo smutku.
Oprócz intensywnej pracy, niech będzie.
I oprócz intensywnych ćwiczeń, oby mi wystarczyło na nie siły.
Plan więc jakiś jest jest.

Poza tym na dworze już zrobiło się chłodno i codziennie pada deszcz, podobno w domu też.
W domu.
Gdzie to właściwie teraz jest?
Smutek zaczynam toczyć swoje samodzielne życie pod moim dachem już dziś. Mimo, że do wyjazdu zostało jeszcze tyle godzin, jeszcze trzy dni.
Wspominam wszystkie chwile, spędzone wspólnie tutaj tego lata...

piątek, 15 sierpnia 2014

Zmienna pogoda i różne inne zmiany

Ostatnie dni spędziłam znowu u Mikaela trochę odpoczywając, ale i pracując. Kiedy człowiek wyjeżdża z domu zawsze ma więcej czasu na przemyślenie wszystkiego i energii, żeby sobie te myśli poukładać. Korzystam więc, układam, porządkuję.
Oprócz tego czasem wychodzę na spacer sama, bo wtedy mogę porobić najlepsze zdjęcia, zatrzymać się, ustawić, wybrać odpowiedni moment...

środa, 13 sierpnia 2014

Pasikonika dalsze losy

Wczoraj po jedzeniu patrzyłam, jak nasz pasikonik zwiedza teren. Najpierw przeszedł się po biurku w tę i z powrotem.
Towarzyszył mi całe popołudnie przy biurku, chodząc sobie tu i tam, ciekawskimi oczkami zaglądając, co też robię i wywijając tymi swoimi długachnymi czułkami.

Dalej poszedł posprawdzać, co też się dzieje w terenie.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Co jedzą koniki polne?

Zauważyłam go dzisiaj, jak tylko po porannej toalecie chciałam użyć perfum....
Jako że jestem (nadal jeszcze mimo wszystko) w gościach, perfumy nie mają stałego miejsca pobytu i stały na biurku. No ale jak tu ich użyć, kiedy przyszedł je obwąchać taki mały zielony stwór.
Nie chciałam go płoszyć, bo lubię zwierzęta, ani nie mam nic przeciwko konikom polnym.

sobota, 9 sierpnia 2014

Nowy fryz i inne zmiany

W ostatnim dniu przed wyjazdem tyle się działo, że wprost nie nadążałam.
Praca, dużo pracy. Jakieś skomplikowane sytuacje z Klientami. Ze wszystkich wybrnęłam, ale trzeba było się trochę nagimnastykować.
Do tego sprawy urzędowe - nie wszystkie udało mi się dokończyć w terminie, część załatwię dopiero po powrocie.
Miałam też wczoraj pewne bardzo ważne spotkanie, które być może bardzo zmieni i ustabilizuje mój obecny sposób zarabiania. Ale dopóki nie mam potwierdzenia, to po prostu spokojnie czekam na rozwój wypadków i decyzję.
W międzyczasie postanowiłam sobie nieco zmienić imydż.
Od paru lat włosy tylko podcinałam.
A teraz postanowiłam nie tylko radykalnie podciąć, ale jeszcze zupełnie zmienić fryz.
Nie miał mi kto zrobić zdjęć, więc to wszystko zdjęcia autorskie, czyli zrobione z ręki samej sobie, mało elegancko zwane teraz samojebki albo selfies. Ja jestem zadowolona.
A to parę zdjęć. 

piątek, 8 sierpnia 2014

Dlaczego od dziś jestem obrzydliwie bogata

Kiedyś już o tym pisałam. Uważam, że są wśród nas kobiety-wiedźmy.
I to nie są te bezzębne staruszki, których boi się cała wieś i którymi straszy się dzieci (u moich dziadków na wsi była obowiązkowo taka staruszka, której należało unikać, bo miała "zły wzrok").
Wiedźma w takim sensie, że jest to kobieta, która wie więcej.
Wiedźmy wiedzą więcej, wiedźmy wierzą, że wszystko im się uda i wiedźmy mają tę wiarę zakodowaną tak mocno, że żadne nowoczesne poradniki nie są lepszą motywacją od tej ich wiary.
Wiary w różne rzeczy.
Każdy ma jakieś zdolności.
Jedni wierzą w swoje bogactwo i faktycznie opływają we wszelkie dobra a czego się nie dotkną zamienia się w dobrobyt.
Zawsze jeżdżą świetnym samochodem...

czwartek, 7 sierpnia 2014

Stary, nowy aparat

Jakiś rok, może półtora temu pożyczyłam przyjaciółce aparat, swoją cyfrówkę Sony, kiedyś bardzo wyczekany i wychuchany i nadal dobry aparat.
Sama używałam już wtedy głównie mojej lustrzanki Olympusa E-520, a przyjaciółka akurat wyjeżdżała na wakacje. Obie uznałyśmy, że to dobry pomysł i tak aparat poszedł w dobre ręce.
Jedynym problemem było przekazanie aparatu, bo ona mieszka w Cieszynie, a ja w Warszawie i ostatnio nie widujemy się częściej, niż raz na pół roku.
Na szczęście była wtedy akurat w moim mieście jej koleżanka, której przekazałam aparat, a ona zawiozła go mojej przyjaciółce.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Nie ma to jak zapalenie w środku lata

Zmogło mnie totalnie.
Mam stan zapalny pęcherza, mam nadzieję, ze nigdzie indziej cholera nie przelezie.
Niedziela upłynęła mi najpierw na niezbyt udanych próbach ratowania się na własną rękę, które wydawało się, na początku nawet pomagały, czyli ciepły okład na bolące miejsce...
To, co trzymam na brzuchu, to pingwinek, czyli gumowy okład do napełniania gorącą wodą, który kupiła sobie onegdaj moja Córcia i wybrała wzór. Teraz póki co służy mnie.