Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

piątek, 15 sierpnia 2014

Zmienna pogoda i różne inne zmiany

Ostatnie dni spędziłam znowu u Mikaela trochę odpoczywając, ale i pracując. Kiedy człowiek wyjeżdża z domu zawsze ma więcej czasu na przemyślenie wszystkiego i energii, żeby sobie te myśli poukładać. Korzystam więc, układam, porządkuję.
Oprócz tego czasem wychodzę na spacer sama, bo wtedy mogę porobić najlepsze zdjęcia, zatrzymać się, ustawić, wybrać odpowiedni moment...
Kto wie, może to teraz na dłużej ostatnie dni wolności... Okaże się po powrocie, na razie nic jeszcze nie mówię, ale zanosi się na zmiany. W każdym razie korzystam, bo być może takiego prawdziwego urlopu bez pracy w tym roku wcale nie będę miała.
Tutaj mam trochę mniej obowiązków, bo zwierzaki zostały w domu pod opieką mojej Mamy. Muszę się za to bardziej sprężać z moją pracą, chcąc spędzić chociaż popołudnie po pracy z Nim.
Miałam wcale nie pisać, ale historia z pasikonikiem wyzwoliła moją energię, której potem już nie dało się okiełznać.
Poza tym przeniosłam się ostatnio na miejsce, które pokazywałam Wam przy okazji zjazdu oldtimerów. Jeśli kogoś interesują stare samochody, to cały album mieści się nota bene TUTAJ.
Najbardziej znanym i widocznym miejscem w centrum Bremerhaven jest oczywiście centralnie położony hotel z zapleczem handlowym MEDITERANEO. Tutaj złapany przez szybkę w deszczu, ale o tym potem. 
Na pierwszym zdjęciu widok zza mostu.
A tu nieco bliżej:
Plac Willego Brandta w Bremerhaven nie jest zbyt duży, ale jest malowniczo położony tuż przy wejściu do portu. Tym razem było tu całkowicie pusto. W tle oczywiście hotel. Cały powyższy kompleks nazywa się Havenwelten.
W tle restauracja z widokiem na ten mały port morze, bardzo malownicza.
Kiedy panuje tu taka pustka, od razu rzuca się w oczy godło miasta, umieszczone tuż za placem w porcie.
Kiedy na miejscu jest mniej ludzi, królestwo obejmują mewy. Krzyczą i nawołują się praktycznie przez cały czas. Kiedy jedna z nich zajmie latarnię, ogłasza to głośno całemu światu.




A to stadko zacumowało sobie w rządku na skraju pomostu.
Cały czas w gotowości do lotu.
Po zwiedzeniu placu, na którym nic się nie działo postanowiłam skierować się w stronę Seefahrtsmuseum, czyli muzeum żeglugi morskiej. Te statki stoją w zewnętrznej części muzeum i też są przeznaczone do zwiedzania.
 A tu już odwrót bo zaczęły spadać pierwsze krople deszczu.
Po drodze jeszcze jedna fotka na kolejny symbol miasta, część starego portu i Havenwelten. Zerknijcie w tle na tę szklaną rurę poprowadzoną ponad wodą.
Tu właśnie się schroniłam przed deszczem.
 A lało nieźle, chociaż to były przelotne opady, jak widać przeplatane słońcem.
To UFO w tle na zdjęciu poniżej zwie się Klimahaus, czyli, jak mówi ciotka Wikipedia:
Jest to symulacja podróży dookoła globu wzdłuż południka 8° 34' długości wschodniej, podczas której można przemierzyć wszystkie strefy klimatyczne na nim występujące. W ciągu zaledwie kilku minut można zobaczyć czym różni się 30-stopniowy tropikalny upał od arktycznego mrozu. Centrum zostało otwarte 26 czerwca 2009 roku. Co roku Klimahaus jest odwiedzany przez ponad 600 000 gości.
 Wracając do deszczu - padał bardzo malowniczo.
Skąpane w deszczu i oświetlone wychodzącym słońcem budynki wyglądały niesamowicie na tle ciemnego zachmurzonego nieba.

Mnie wciągnęła obserwacja wody odbijającej się w kolumnach, wyłożonych szkłem umieszczonych przy ulicy.
Tutaj też odbicie mokrej nawierzchni sprawia miejscami wrażenie, jakby spacerowicze chodzili po wodzie.
Kiedy deszcz trochę zelżał i wyczerpała mi się bateria w aparacie uznałam, że czas iść do domu. Po drodze jeszcze rzut oka na odbicia wody portowej w szklanych powierzchniach...
A potem przejście obok Auswanderer Haus (Dom przesiedleńców).
Ostatnie spojrzenie wstecz i szybki spacer do domu, żeby nie złapał mnie kolejny deszczyk. Tym bardziej, że zmylona opowieściami z Polski o upałach myślałam, że i tutaj będzie mi ciepło w bluzce z krótkim rękawkiem i odsłoniętych butach na obcasach.


18 komentarzy:

  1. Fajny spacer, a w Polsce upałów już niestety nie ma, przynajmniej w moim regionie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę żałuję, wyjechałam w tropikalnych upałach, których jednak już i ja nie bardzo dobrze znosiłam. A wracam niedługo do pierwszych chłodów.

      Usuń
  2. Ja, nim się gdzieś wybiorę, zerkam na satelity pogodowe. Te są mniej mylące niż to, co w Polsce mówią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak bym się tu wybrała, więc nie było po co sprawdzać satelity :)

      Usuń
  3. Czyli to dziwne coś z pierwszego zdjęcia to herb miasta? Dobrze zrozumiałam?

    OdpowiedzUsuń
  4. No i w koncu nie wiem, czy zaliczylas ten Klimahaus, czy zdazylas sie w nim spocic i zmarznac? :) Jesli nie, to licze, ze przy okazji wpadniesz i zdasz nam relacje. To musi byc bardzi ciekawe.
    Dobrze wiec, ze trafil Ci sie pasikonik i zmotywowal do kolejnych wpisow, nie ma tego zlego... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - samej wystawy Klimahaus jeszcze nie zwiedziłam, póki co wolimy chodzić po dworze. I tym razem mniej się poruszam z aparatem, a bardziej na luzie. Taki tydzień, który zresztą niestety dobiega końca i trzeba będzie do roboty.
      A pasikonik faktycznie mnie zmotywował. :)

      Usuń
  5. Podróże kształcą i sprzyjają przemyśleniom. Lubię podróżować w samotności, bo to czas tylko dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mogę podróżować w samotności, ale szczerze mówiąc tej ostatniej mam przez lata aż za dużo, pewnie dlatego mi się przejadła :)

      Usuń
  6. Świetne fotki, doskonale oddają tamten klimat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, klimat tu się faktycznie ochłodził, w zasadzie czuje się już jesień :(

      Usuń
  7. Ten wyraz Auswanderer oznacza emigrantów. Tych, co wywędrowali. Do Ameryki Północnej, a nie "wywędrowanych" przez Armię Czerwoną. Zresztą opodal jest ich pomnik ... No a poza tym stamtąd czy z Hamburga do Ameryki Północnej wypłynęło niemało Polaków. Np. w rocznicę zatonięcia Titanica czytałem na Onecie komentarz starszej pani o grupie osób z Lubelszczyzny, która podróżowała niemieckim statkiem SS Pisa, płynącym nieco przed Titanikiem i widzieli doganiającą ich z tyłu łunę światła. Potem przestała się zbliżać, a jeszcze później przestali ją widzieć. Panią zaraz gimbusy wyszydziły, napisała, że się popłakała, i już więcej nie dałem rady jej wypytać.
    Dzięki za zdjęcia; tam obok gdzieś w kanale U-boota trzymają, gdybyś przy okazji mogła parę fotek ... bo to ciekawy egzemplarz. Nie napiszę jaki, nie będę ci psuł niespodzianki. Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtku, tego U-Boota na pewno mam już na zdjęciach, być może nawet już go pokazywałam. Ale specjalnie dla Ciebie wyszukam zdjęcia :)
      Szkoda, że takie wrażliwe osoby padają ofiarą idiotów.
      Auswanderer to oczywiście emigranci lub uchodźcy. W tym domu organizowane są różne wystawy z emigrantami w tle.
      Pozdrowienia!

      Usuń
  8. Twoja pogoda jest już w Polsce, niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo żałuję, że to lato w zasadzie już sobie poszło...

      Usuń

Podziel się swoim zdaniem, dzięki Twojej opinii wiem, że warto pisać. :)