Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

sobota, 28 lutego 2015

Gdy zwierzaki chorują, trudno o radość i spokój

Byłam w ubiegłym tygodniu z piesiem i kotkiem u wetki. Po odpchlaniu i odrobaczaniu przyszła kolej na badanie ogólne.
Kicia znów skacze nerwowo na ogonek, chociaż są dni, że zasypia całkowicie spokojnie bez jednego miau.
Niestety piesio zaczyna mieć problemy zdrowotne. To już starszy pan i zaczyna to odczuwać. Łatwiej i szybciej się męczy. Po spacerze bywa tak wykończony, że pada na długie godziny i chce tylko spać. 
A może to przez tę diagnozę...
Od około miesiąca zauważam, że od czasu do czasu kuleje, a to ma problemy i nie obciąża w całości łapek z prawej strony... A to histerycznie podskakuje na kafelkach w kuchni, bo łapy mu się rozjeżdżają na boki, a my wszyscy razem z nim.

piątek, 27 lutego 2015

Gapa świętuje sześć lat bloga

Poprzedni post o urodzinach kota, wróć, o Dniu Kota, był 590 postem na tym blogu.
Nie wiem, czy to ma jakiekolwiek znaczenie, biorąc pod uwagę, że wkleiłam dla przypomnienia chronologicznie parę postów z mojego pierwszego bloga, ale liczba jak liczba - ładna i okrągła.
No ale ja nie przywiązuję specjalnie wagi do rocznic i dat. A przynajmniej do większości.
Nie napisałam też nic, że moje blogowanie właśnie obeszło 6 lat.
Mój pierwszy post jeszcze na Onecie opublikowałam 22 lutego 2009 roku, czyli tekst Kryzys z perspektywy supermarketu. Tekst wkleiłam też do tego bloga, co zresztą zamierzam zrobić z resztą tekstów z tamtego bloga. A w każdym razie w tym roku planuję wielkie sprzątanie moich blogów.
Niestety w tej chwili największe znaczenie ma dla mnie praca, bo zwaliło się jej troszkę delikatnie mówiąc i już chwilami robię bokami.
Ale skoro już o jubileuszu blogowym mowa, to cieszę się, że wtedy mi ten wówczas szalony pomysł przyszedł do głowy i że weszłam w ten wirtualny świat.
Z tej okazji kwiaty dla wszystkich! Zacznę już tutaj.
Ten pierwszy wiosenny bukiet wyłapałam przy pewnej bocznej uliczce w odwiedzonym ostatnio przez nas mieście Oldenburg. Pokażę je Wam innym razem, bo warto poświęcić mu oddzielny post.

wtorek, 17 lutego 2015

Dzień kota czyli co pokazać 17 lutego 2015

Nigdy nie obchodzę tych wszystkich świąt, ale dziś akurat mam trochę wolnego i mogę się zająć wyszukaniem paru zdjęć mojej kici. Chyba należy zacząć od kici na tronie.

środa, 11 lutego 2015

Życzliwość pocztowców i urzędników

Kiedy wokół nas tyle strajków różnych grup zawodowych i narzekań, ludzi oczekujących, że coś im ktoś da za darmo, bo im się należy, należy docenić ludzi pracujących z zapałem i jeszcze chętnie okazujących pomoc klientom. I to za niewielkie pieniądze.
Musiałam wysłać ważny dla mnie dokument z moim podpisem. Spieszyłam się, bo tego dnia miałam do załatwienia mnóstwo spraw. A dodatkowo musiałam też skorzystać z usług poczty. Pogoda była piękna, więc poszłam wysłać dokumenty na piechotę.
Droga przez las to jedna z przyjemniejszych tras spacerowych w mojej okolicy.
Ale ja nie o spacerach miałam tu pisać.
Wracajmy do poczty. Otóż doszłam na pocztę, jak zwykle pełna obaw, czy nie będzie za dużej kolejki.
Miałam szczęście, bo pracowały panie we wszystkich okienkach i kolejka nie trwała zbyt długo. Moja kolej przyszła po pięciu minutach.
Przy okazji odebrałam wszystkie listy polecone, które czekały na mnie podczas mojej ostatniej nieobecności w Polsce.
Pani wszystko znalazła, a list z moim pismem nadała, w dodatku wystawiła fakturę na te kilka złotych (a zbieram wszystkie, bo mnie urząd skarbowy nie odda za darmo ani złotóweczki) bez mrugnięcia okiem.

sobota, 7 lutego 2015

Zasłużony sobotni relaks po tygodniowym rajdzie po urzędach

Po tym tygodniu moje nastawienie do soboty zamyka się w zasłyszanym ostatnio kawale.
Po czym poznać, że się starzejesz.
- Po tym, że jest sobota po południu, dzwoni twój telefon, a ty masz nadzieję, że to nie do ciebie.
Faktycznie po rajdzie po urzędach i operatorach usług telekomunikacyjnych, który zaliczyłam w mijającym tygodniu, największą radość sprawia mi siedzenie przy piecyku, w otoczeniu moich zwierzaków i nicnierobienie.
Przyznaję, że ostatni tydzień dał mi popalić na tyle, że nawet nie zamierzam o nim opowiadać.
W głowie mi się zakręciło i opadłam zupełnie z sił! 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Gdzieś między BH a Wawa, ale już za HH i BER

Wszystko tego dnia jest szybko.
Od pobudki począwszy, poprzez pospieszne szykowanie się i pakowanie wstępne, aż po moment wyjścia z domu i nerwów podczas jazdy na dworzec.
Próby zrobienia czegoś z sensem w taki dzień wprawdzie są wskazane, ale często trudno jest doprowadzić sprawy do końca, więc lepiej nie mieć więcej do zrobienia, niż to tego dnia konieczne.
Na miejscu szybka kawa w pobliskim macdonaldzie, jakiś hamburger, pospieszne frytki i już podjeżdża autobus.
A potem po południu można jeszcze powyglądać za okna...
Rzucić okiem na odprężający błękit ...