Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

czwartek, 30 kwietnia 2015

Misz masz, czyli o kociej wolności, psim stróżowaniu i różnych pysznościach

Mam ochotę na początek narobić Wam smaku. Jeśli chcecie wiedzieć, o co chodzi, trzeba doczytać (albo przewinąć) do końca postu. 
Żeby przybliżyć nastrój tego posta, zacznę od kolażu.
A teraz kilka aktualnych wiadomości.

sobota, 25 kwietnia 2015

Ogródkowe szaleństwa, czyli mój pierwszy szpaler i inne osiągnięcia

Nareszcie po dłuuugim przedwiośniu nadeszła upragniona ciepła, chwilami nawet gorąca wiosna. A kiedy już to cudo nastąpiło, postanowiłam wykorzystać dzisiejszy dzień na prace ogródkowe, których wykonanie planowałam już od długiego czasu.
Po pierwsze zakupy: ziemia i kwiateczki.
Po drugie roboczy strój: rękawice, wszystkie możliwe narzędzia ogrodowe i dużo energii.
Po trzecie: fantastyczna pogoda, która dziś faktycznie dopisała.
Po czwarte: pomoc mamy, bo tej roboty było tyle do obrobienia, że sama bym jednak pewnie nie dała rady.
A potem łopata w dłoń, taczki też i dawaj wozić moje iglaki z frontowego tarasu na ogródek.
Trochę są już zwichrowane, więc każdy trochę się przechylna na swoją stronę, ale mówię Wam, że wygląda to o niebo lepiej, niż poprzednio, kiedy w tych miejscach rosły zwykłe krzaczory.
Tutaj widok od drugiej strony:

Spacer na smyczy, czyli inspiracja od mojej córci

Co dwie głowy to nie jedna. Dziś córcia przypomniała mi, że przecież mamy jeszcze dla kici szeleczki. W szelkach i na smyczy wybraliśmy się więc wszyscy na ogródek.
Kicia wprost nie mogła uwierzyć w swoje szczęście, czyli że wreszcie mogła postawić łapki na zielonym zamiast obrabiać pazurami dywany.

piątek, 24 kwietnia 2015

Plantacja pogryzionych

Nie wiem, czy wszyscy wiecie, że pies i kot to stworzenia lubiące sobie popodgryzać różne moje trawki i kwiatki. Szczególnie te w ogródku kicia podgryza namiętnie.
Kiedyś już ktoś wspominał, że kotu takie kwiaty mogą szkodzić.
Nie szkodzą. Jak widać kicia oprócz ogryzania i rozlizywania ogonka ma się świetnie i jest w szczytowej, a nawet wspinaczkowej formie!
Piesio na szczęście interesuje się tylko trawą, po zjedzeniu której dostaje zwykle zabawnego ataku kaszlu. I prychania. A czasem po prostu musi się potem wytarzać. :)
Tak więc owszem, mam ci ja kwiatki w ogródku, ale od kota ich nie uchronię.
Mam więc tego roku po raz kolejny plantację tulipanów z obgryzionymi liśćmi.
I wiecie co, chyba mam nierówno pod sufitem, ale mnie się podobają nawet te moje poogryzane tulipany.
Tak więc czas zacząć prezentację.
Oto moje piękne tulipany, wersja dla kocich opiekunów (chciałam napisać dla ludzi z kotem, ale sami sobie mnie wyśmiewajcie, ja nie będę zaczynać).

czwartek, 23 kwietnia 2015

Tak by się chciała wyrwać biedaczka, a ja muszę być taka okrutna (twarda)

Jak pokazałam Wam w tym poście, kicia ma rozlizany jęzorem ogonek. Bez kołnierza rozlizuje go sobie dalej.
W kołnierzu - rozpaprana część ogonka nareszcie po długich tygodniach się goi.
Ale codziennie, co kilka godzin, kiedy sobie pośpi, zje i odpocznie, zaczyna mi koncert miauczący, żeby ją nareszcie wypuścić. Dziś próbowała się wydostać przez okno w kuchni.
Współczułam jej bardzo, a jednocześnie podziwiałam umiejętności wspinaczkowe.


środa, 22 kwietnia 2015

Do czego nam potrzebne inspiracje i marzenia?

Inspiracje i marzenia czasem wydają się domeną głównie ludzi młodych.
Kiedy jakiegoś niezwykłego wyzwania podejmuje się człowiek uważany przeciętnie za nieco mniej młodego (granica tego zaczyna się już od 40+), większość pozytywna się dziwi, co też ten człowiek zrobił, większość neutralna wzrusza ramionami, a większość negatywna dziwi się, co też on robi zamiast na starość oszczędzać i wnuki już powoli bawić. Cóż, takie mamy realia, tak mamy wychowane dzieciaki i młodzież.
Sami je często tak wychowujemy, że odbieramy sobie prawo do bycia szczęśliwym, spędzania ciekawie czasu, szukania i realizowania swoich pasji.
Dziś pod wpływem rozmowy z przyjaciółką zrobiłam sobie listę miejsc, które chcę odwiedzić w najbliższym czasie - czyli na przestrzeni miesiąca - dwóch.
I to nie tylko po to, żeby mieć o czym pisać na blogu, bo z pewnością te miejsca będą dla mnie materiałem na posty. Ale głównie dla własnego zadowolenia i zaspokojenia potrzeby poznawania czegoś nowego i ewentualnie przypominania sobie czegoś dawno nie widzianego, a wartościowego.
Bo życie nie składa się tylko z rozwiązywania problemów, ciężkiej pracy, rachunków do opłacenia, chorób zwierzaków, wizyt u lekarzy, robienia ofert, wysyłania i odbierania poczty, liczenia wpływów na konto, liczenia braku wpływów na konto, bilansów, gotowania, prania, odkurzania, a nawet ćwiczeń.
Życie ma sens tylko wtedy, kiedy poza wymienionymi czynnościami, z grupy obowiązki, staramy się dążyć również do odkrywania i poznawania czegoś nowego, do poszukiwania inspiracji, pięknych widoków, dźwięków i barw.
Kiedy zaczęłam szukać i spisywać sobie te miejsca do odwiedzenia, koncerty, wystawy i inne ciekawe a nieznane mi jeszcze elementy rzeczywistości, od razu poczułam powiew świeżości, szybciej mi zaczęła krążyć krew w żyłach i takie różne mrówki łazić po ciele z podekscytowania.
A ja przecież nawet nie planuję (jeszcze) wyprawy do Peru ani nad Niagarę! A tylko w moje nieznane mi jednak okolice.
Kiedyś zastanawiałam się nad tym, dlaczego niektórzy ludzie uprawiają sporty ekstremalne, a inni spędzają połowę życia na planowaniu i organizowaniu trwających potem max. 3 tygodnie wyjazdów po całym świecie. To się wydaje dość nielogiczne. Ale z drugiej strony - ci ludzie przez te swoje wyjazdy zbierają tyle energii i taką ilość wrażeń, że są w stanie potem przetrwać w dość nudnej i mało atrakcyjnej rzeczywistości pozostałą część roku.
Bo mają swoje marzenia.
Które następnie przekuwają w cele.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Chciałabym robić nic, a wyszło jak zwykle

Podśpiewuję sobie dziś w głowie piosenkę Kasi Klich "Będę robić nic", a tymczasem w realu...
Wstawiłam
Wyprałam
Wywiesiłam
Zebrałam
Poskładałam
Ułożyłam
Odkurzyłam

niedziela, 19 kwietnia 2015

Walka ze śliwką

Spotkałam ją w sklepie. Patrzyła na mnie dość obojętnie, spojrzeniem w którym była pewność siebie, pewna wyniosłość i świadomość, że wszyscy wokoło pożerają ją wzrokiem.
Ciemna karnacja i ta pewność, że czekają nas słodkie chwile.
Wszystko to sprawiło, że już miałam się na nią rzucić, już prawie sięgałam po jej znajomą słodycz, ale coś mnie powstrzymało.
Powiedziałam jej bez ogródek: mam cię w dupie.
A raczej - nie, nie będę Cię tam miała!
Nie potrzebuję też, żeby mi poszło w cycki, one i tak mi wystarczą.
Zdjęcie tym razem wyjątkowo nie moje, pochodzi ze strony hurtowni Ambra
Przez głowę przemknęła mi nagła myśl o wczorajszych zakupach.
O tak. Po dłuższej przerwie poszłam na zakupy nie do marketu budowlanego, tylko po nowe ciuchy.

czwartek, 16 kwietnia 2015

A tymczasem w moim ogrodzie spokój, harmonia i rozkwit, czyli wiosna w pełni

Smutki i trudne emocje mają to do siebie, że przypływają i odpływają falami.
Fale są z natury nieregularne.
Nie da się zaplanować czy wyregulować ich przepływu, jak odbiornika, żeby wszystko chodziło jak w dobrze naoliwionym zegarku.
Ale to właśnie między innymi dzięki nim jesteśmy bardziej ludzcy.
Cieszę się, że nie zaskoczyłam Was otwarciem na moją wrażliwszą stronę. Właściwie to czuję się, jakby z balona napompowanego niemiłosiernie wyśrubowanymi oczekiwaniami wobec siebie samej zeszło wreszcie trochę powietrza.
I o dobrze mi z tym. I jakoś tak lżej.

wtorek, 14 kwietnia 2015

O smutkach i trudnych emocjach

Myślę sobie, że jeśli ktoś ma Prawdziwą Przyjaciółkę, w porywach do dwóch Przyjaciółek, to nigdy nie będzie tak naprawdę do końca samotny. Banał. Ale jeden z tych, które trzymają mnie czasem przy życiu.
Wiem, że w dobie couchów i psychologów przyjaźnie często wydają się takie zwyczajne i staromodne. A jednak to właśnie rozmowa z bliską, znającą mnie od dawna albo znającą mnie krótko, ale dobrze, Przyjaciółką bywają w takich chwilach największą pociechą.

piątek, 10 kwietnia 2015

Miesiąc po ...

Równo miesiąc temu Piesio miał operację, o której pisałam Wam tutaj.
Dziś u pani doktor byliśmy na ostatni zastrzyk domięśniowy z witaminy B.
Nasz wspólny portret z Piesiem
Jak widać pogoda dziś była jak drut, aż się chciało iść na spacer.

środa, 8 kwietnia 2015

Niczym balsam dla duszy, czyli fantastyczni ludzie

Tego, co nas buduje, cieszy, wzmacnia naszą radość życia i spokój, powinniśmy dostarczać sobie jak najwięcej i jak najczęściej.
Na przykład pięknych widoków, soczystych kolorów, piękna mieszczącego się w prostocie.
Dla mnie budujące jest też, a właściwie przede wszystkim przebywanie w otoczeniu ludzi z pozytywną dobrą energią.
A jeśli jeszcze do tego ci ludzie są fajni, wywołują uśmiech na mojej twarzy, rozsadza ich pozytywna energia i tryskają radością życia, to spędzenie w ich towarzystwie dwóch godzin to jak czasem wyjazd na odpoczynek na cały weekend.
Miałam ostatnio szczęście nie tylko spotkać takich ludzi, nie tylko spędzić z nimi ponad dwie godziny, ale jeszcze załatwiać z nimi ważne sprawy.
I mimo tych poważnych okoliczności w pamięci pozostaną mi głównie te przyjemne chwile pomiędzy poważnymi, spędzone na żartach, fajnych wspominkach, wymianie opowieści i wzrastaniu wzajemnej sympatii.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Przyspieszenie wiosenne

Speed
Przyspieszenia, które mnie dopadło w ostatnich tygodniach, nie da się tak po prostu opisać.
Dzieje się tyle, ale są sprawy, których opowiedzenie nabierze sensu dopiero, kiedy pewne sprawy zostaną zamknięte i dopięte na ostatni guzik.
W takich momentach skupiam się na prostych przyjemnościach i staram się odprężyć, myśląc o nich.

Kwiaty 
Z okazji Świąt dostałam takie śliczną różyczkę do zasadzenia w ogrodzie. Niestety moja poprzednia żółta, którą zasadziłam jeszcze w marcu, nie przetrzymała wcześniejszych mrozów. Ta najnowsza jest różowa.