Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

czwartek, 30 lipca 2015

Pomysł na herbaciany barek

Na zakończenie dnia pracy w poniedziałek córcia pomogła mi jeszcze przenieść szafkę z przedpokoju, której tam prawie nie używałam za wyjątkiem wrzucania niepotrzebnych rzeczy do szuflad i postawić ją w salonie.
Od tego momentu służy mi za barek, to znaczy miejsce przechowywania filiżanek, dzbanka do herbaty i herbat oraz pucharków na desery (rzadko używanych, ale jakieś miejsce na takie rzeczy trzeba mieć).
Wygląda to tak i moim zdaniem pasuje jak ulał jako przedłużenie kuchni.

środa, 29 lipca 2015

Serwis na zamówienie

Coś mnie ostatnio dopadły różne awarie i ciągle coś muszę naprawiać albo wymieniać.
Najpierw popsuło mi się wejście do ładowania drugiej komórki, tej NASZEJ, przez którą rozmawiam po bardzo korzystnie wytargowanej stawce między PL a DE.
Naprawa kosztowałaby majątek, poza tym miałam w szufladzie jeszcze dwie inne komórki, ale wszystkie już dawno nie ładowane. Baterie spuchły po naładowaniu, więc trzeba je było wymienić. No i te SIM-locki usunąć, jeszcze je też miałam, bo umowy stare sprzed kilku lat.
Nazbierało się tego, a komórkę będę też potrzebowała mieć na początek jakąś w Niemczech.
Jak tylko ponaprawiałam te komórki i pojechałam do Niego, okazało się, że moja drukarka (ze skanerem i kopiarką w jednym), którą jakiś już czas temu tam przewieźliśmy, nagle nie drukuje na czarno. A wszystkie tusze firmowe. No więc tym razem drukarka przyjechała ze mną do domu i miałam szukać dla niej serwisu. Ale w międzyczasie na moim smartfonie, czyli moim głównym narzędziu pracy oprócz komputera, zagnieździł się jakiś badziew - wirus raczej chyba, a każdym razie chciałam to usunąć, bo mi się ciągle wbrew woli uruchamia. 
Pojedyncza reinstalacja całego systemu w punkcie serwisu telefonów nie pomogła. Dziś czytam, że to podobno jakiś pożyteczny program do rootowania... Nazwa: Kingo User, a teraz już się to nazywa Super User - czy ktoś z Was zna ten program? U mnie dość agresywnie ciągle próbuje się instalować, a do kilku dni temu wcale go nie było na komórce. Mnie się jednak nie podoba to ciągłe wyskakiwanie okienek i chciałabym to usunąć.
Wracając do serwisu. Nie mogłam jakoś usiąść do wyszukania serwisu drukarek w okolicy.
Aż tu nagle dziś zadzwonił telefon stacjonarny i odezwała się Pani z serwisu, dzwoniła z ofertą tuszy do drukarek, ale przy okazji okazało się, że robią też naprawy. Chociaż zwykle większość dzwoniących do mnie bez mojej zgody z różnymi ofertami wysyłam na marsa, akurat tym razem ucieszyłam się z telefonu i jutro jestem umówiona na naprawę mojej drukareczki.
Mam nadzieję, że odzyskam sprzęt, bo to jest naprawdę udany prosty model bez wodotrysków, bardzo ekonomiczny w eksploatacji. Mam więc nadzieję, że da się naprawić, bo przewożenie od razu całego biura, razem z moją laserówką stąd to trochę za wcześnie, a przynajmniej nie zanim nie będę tam miała już swoich klientów, dla których będę drukować dużą ilość dokumentów.
To ten model, który tym razem musiałam przywieźć z BH do Wawy
Powoli znowu przygotowuję się do wyjazdu, tym razem na dłużej. 
Poza tym szykujemy się do urlopu. Czas najwyższy. Już nie pamiętam mojego ostatniego wyjazdu na urlop gdzie indziej niż na rower nad Wisłę, albo do Niego. Ale o tym może następnym razem.

Aktualizacja!
Dziś, to jest w środę 29.07.2015 koło południa pojechałam do serwisu na Grochowską 332 i tam bardzo miła Pani sprawdziła mi drukarkę, serwisanta nie było, ale powiedział jej dokładnie, co robić. Okazało się, że tusz po prostu wysechł i musiałam wymienić. Ale po wymianie wszystko działa bez zarzutu. Jak widać obeszło się bez wyrzucania drukarki. Szkoda by było, bo do tej pory niewiele pracowała dziewczynka i stała głównie u mojej Mamy albo u Mikaela. W obu miejscach prawie nie była uruchamiana, stąd ten defekt tuszu. Podobno atramentówki tak mają, że szybko wysychają, kiedy się ich chociaż nie włącza raz na jakiś czas (minimum co 2 tygodnie), a laserówki są wprawdzie droższe w eksploatacji, ale tym toner nie wysycha. No cóż, moją laserówkę pewnie tu na razie zostawię, wezmę ją ze sobą za jakiś czas albo kupię sobie do biura w Niemczech nową, z myślą o cenach tonerów już tam.
Z komórką pojadę do serwizu w piątek, bo będę miała po drodze z załatwianiem innej sprawy służbowej.
Jak ja lubię HAPPY ENDY! :)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Leniwie jak rzadko kiedy


Tę niedzielę postanowiłam spędzić leniwie.
Trochę się najeździłam ostatnio w tę i z powrotem. Potem napracowałam. I jeszcze remont kuchni skończyłam w międzyczasie.
 Praktycznie cały czas ostatnio wyłącznie pracowałam albo załatwiałam jakieś sprawy. 

środa, 22 lipca 2015

Na szybko o nowej kuchni

Cześć Kochani,
wpadłam jak po ogień, bo czasu nie mam absolutnie, zaraz z powrotem rzucam się do pracy.
Wróciliśmy oboje na weekend do Warszawy w czwartek.
W piątek miałam zlecenie ustne i musiałam tam być, bo stały klient itd. wiadomo, dobrego klienta się pilnuje i dopieszcza! 
W poniedziałek wieczorem mój Miły wrócił do siebie, a ja zostałam na trochę tutaj.
We dwoje, a w zasadzie we troje, bo i moja córka wpadła do mnie, doprowadziliśmy skończoną kuchnię do ładu, on wymył lodówkę, my wycierałyśmy, ogólnie dzieło uważam za skończone i przepiękne!
Parę obrazków ze zbliżeniami na to, co w kuchni najważniejsze, czyli sprzęt i oprzyrządowanie.
Widok ogólny, błogosławię swój pomysł na oświetlenie wszystkich powierzchni roboczych, w tym oświetlenia okapu. 

wtorek, 14 lipca 2015

Sąsiedzkie powitanie

Wczoraj w ciągu dnia pracowałam sobie spokonie przy biureczku, kiedy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wprawdzie czekaliśmy na stolarza, ale miał przyjść znacznie później. Otwieram. A za drzwiami nikogo nie ma.
Za to na drzwiach wisi siateczka dość dużych rozmiarów.
A w siateczce:
Butelka wina musującego z sympatycznymi zawieszkami, 


poniedziałek, 13 lipca 2015

Dojechałam i odnajduję się w nowym miejscu

Pewnie co poniektórych zdziwi fakt, że piszę dopiero dziś, choć dojechać na miejsce te moje 1000 km oczywiście udało się w jeden dzień, już w czwartek 9.07.2015.
Na wyjazd pomagała mi się pakować Córcia i to ona tak zgrabnie mi te szafki i biurko zawinęła i pomogła wstawić do autka.

niedziela, 5 lipca 2015

Piękne to lato, zmiany i lekkie zmęczenie materiału

​Witajcie moi Drodzy,
Za kilka dni wyjeżdżam na dłużej do mojego Ukochanego, więc mam do przygotowania milion różnych rzeczy. Nie wiem w ogóle jeszcze, jak ja z tym wszystkim nadążę. Na razie nie nadążam i nie jestem w stanie zrobić sobie nawet realnego planu, czyli mówiąc oględnie: jestem w rozsypce. Co nie zaczynam, to się przerzucam na coś innego, bo taka jest potrzeba chwili, a w międzyczasie zapominam o zaczętym i wracam do niego ... po kilku godzinach w najlepszym wypadku.
Wszystko póki co idzie więc po trosze na oślep i na czuja. Ale czasem nie da się inaczej, trzeba zdać się na instynkt. Mam nadzieję, że tak właśnie jest w tym przypadku i że instynkt zaprowadzi mnie tam, gdzie trzeba bez większych strat moralnych i rzeczowych. :)
Ale póki co mam pietra i jestem niesamowicie zmęczona.
Mimo tego całego nie do końca przemyślanego szaleństwa i dalszej części remontu kuchni znajduję czas prawie codziennie na spacer z pieskiem albo jazdę na rowerze, bo muszę mieć trochę odskoczni od remontu, domu, sprzątania, pakowania, prania i pracy, która przecież też jest w domu.