Inspiracje

Nieustająca inspiracja dla tych, co mają gorsze dni: Zamiast narzekać wymyśl 10 pozytywów.

- Tu mnie znajdziesz na FB i na Instagramie :) -
A tutaj na G+

niedziela, 30 sierpnia 2015

Najlepsza plaża w okolicy

Dziś nie będzie dużo gadania, za to znowu dużo zdjęć.
Tylko zdjęcia z naszej ulubionej plaży.
Z naszego hotelu musimy tam przejść jakieś 2 km, ale nie jest daleko, idziemy jakieś 25 minut. A na miejscu całe milometry jasnego leciutkiego piasku, wspaniały szum morza, o wiele mniej ludzi.
A oprócz tego nic więcej.
Tylko ten szum morza, z oddali krzyk mew, ale one też są tu raczej spokojne i syte.
Wybraliśmy sobie wczoraj takie miejsce na leżaczkach.

sobota, 29 sierpnia 2015

Atrakcje popołudniowe i wieczorne

Jesteśmy po kolacji, po całym dniu wpieprzania tych wszystkich pysznych mięs z grilla i sałatek ledwo można w siebie wcisnąć ... małą sałatkę :). I trochę winogron.
Mam ochotę pokazać Wam jeszcze kilka atrakcji, które czekają tu na turystów w samym miasteczku.
Przy głównych spacerowych uliczkach znajduje się mnóstwo małym sklepików z ciuchami, ale też kilka strzelnic.
Jedna z nich bardzo mi się spodobała, bo na samym rogu wisi tam taki wielki goryl, zaraz go pokażę.
Ale najpierw historia.
Mikael chciał wypróbować tę strzelnicę. Nie było jednak możliwości postrzelać z pistoletu, wzięliśmy więc karabinek pneumatyczny. Śmieszne te tarcze takie małe, cztery sztuki, po dwie w dwóch rzędach.
Nie strzelałam od wielu lat. Ale jak się złożyć i ułożyć przyrządy jeszcze jak się okazało w miarę pamiętam.
Pierwszy strzał był oczywiście 10.
Drugi - trafiłam w tę samą tarczę, w to samo miejsce w dziesiątce, ale Pan pewnie myślał, że chybiłam, bo poprosił o strzelanie do kolejnych tarcz. 

piątek, 28 sierpnia 2015

Wodne atrakcje i otoczenie hotelu

A oto obiecany ciąg dalszy opowieści urlopowej z Kiten.
W naszym hotelu spotykamy głównie urlopowiczów z Bułgarii (przeważają) oraz Polaków. Słyszałam chyba jeszcze tutaj czy na mieście język czeski i chyba rosyjski, ale z tym ostatnim nie założę się, być może czasem pojedyncze słowa bułgarskie brzmią jak rosyjski.
Tym razem jednak pokażę Wam głównie hotel i okolicę oraz plażę.
Nasz Hotel "Kamenec" znajduje się praktycznie zaraz obok plaży, ze schodków za hotelem wychodzi się od razu na piasek. Otoczenie hotelu to z jednej strony od razu plaża.


środa, 26 sierpnia 2015

Pozdrowienia z Bułgarii

Wczorajsze pakowanie było jednym z najtrudniejszych w moim życiu, nie zdziwiłabym się, gdybym nie zapakowała moich dwóch nowych kostiumów kąpielowych, a za to wzięła kałasznikowa i ze dwa granaty. Gdyby leżały przy kostiumach, z pewnością by trafiły do walizki.
Ale za to wzięłam chyba ze trzy butelki wody, które teraz chłodzą się w lodówce i uprzyjemniają nam wieczory, kiedy bar już jest zamknięty, a jeszcze chcemy sobie posiedzieć w pokoju albo na balkonie.
Pewnie nie możecie się już doczekać, więc zacznę od podstawowych informacji, spędzamy nasz urlop w Bułgarii. 
A dokładniej w miejscowości Kiten. Wczoraj pod wieczór wylądowaliśmy w Burgas i stamtąd autokar przewiózł nas do hotelu. Jak wiadomo na wypoczynkowych wakacjach prawie najważniejszym elementem jest basen. Ten im się naprawdę udał, chociaż woda w nim wydaje się być wręcz chłodna. Ale może to zasługa temperatury otoczenia, która w dzień sięga 28-29 stopni.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Komu w drogę temu czas

Siedzimy i czekamy na odlot, więc postanowiłam się jeszcze z Wami przed odlotem pożegnać.
Ostatnie dni były dla mnie trudne, bo złapało mnie jakieś niemiłe przeziębienie.
Całe pakowanie i przygotowania przeprowadzałam więc coś jakby w pijanym widzie, z gorączką, suchym gardłem i bólem głowy.
Nie mam w związku z tym pojęcia, co tak naprawdę kryje mój bagaż. Wiem tylko, że mam jakiś nadbagaż, który mi łaskawie pani przyjmująca pozwoliła ze sobą zabrać nie naliczającp przy tym żadnych dodatkowych opłat, ale po ostrożnym zważeniu bagażu podręcznego. Kiedy stwierdzili, że ten waży tylko 9 kg (w tym mój laptop i aparat z dwoma obiektywami), puścili mnie.
Ale jeśli na miejscu wypakuję jakieś dziwne rzeczy, w tym słonia, antylopę gnu, kilogram cebuli czy arbuza, to od razu mówię, że nie byłam w pełni sił umysłowych.
Nie mam za dużo czasu, więc żegnam się szybciuteńko, życząc wszystkim na urlopie, żeby go spędzali przepysznie, a wszystkim w pracy, żeby urlop mieli jeszcze przed sobą.

Odezwę się, jak się okaże, że obietnice dostępu do WiFi się sprawdzą. Nie będzie to może podróż zbyt egzotyczna, ale oboje jeszcze nigdy tam nie byliśmy.
Czekamy więc z utęsknieniem na nasz samolot linii Enter Air i lecimy już za niecałą godzinkę.
Całuski
iw

piątek, 21 sierpnia 2015

Stary żaglowiec piracki z bliska

Czas mija jak szalony, a ja obiecałam Wam jeszcze parę zdjęć ze zwiedzania, a więc i z wnętrza jednego ze starych żaglowców.
Nie będę więc za dużo gadać, zapraszam na francuski żaglowiec o niechlubnych tradycjach pirackich, Etoile du Roy.
Z prawdziwymi armatami, bocianim gniazdem, i milionem lin.


Kto zna francuski, proszę o przetłumaczenie :)
Żeby w ogóle wejść na statek, trzeba było najpierw wystać się w solidnej kolejce.

środa, 19 sierpnia 2015

Sail 2015 by night

Tym razem podzielę się z Wami zdjęciami zrobionymi podczas zjazdu żaglowców w Bremerhaven wieczorem.
Ten piątkowy wieczór był wyjątkowo udany, pogoda dopisała, wszystkie plenerowe imprezy i koncerty były udane, muzyka rozbrzmiewała zewsząc. Można było nawet w pewnym namiocie potańczyć do muzyki na żywo, co też skwapliwie zostało wykorzystane!
Żaglowce w nocnym oświetleniu wyglądały bajecznie. Nie miałam niestety statywu, ale kilka zdjęć wyszło mimo to z ręki.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Dzień niczym lawa

Bywają dni, których nie chcielibyśmy powtarzać.
Ciężkie, ogromnie obciążające, jak brudna smołowata zawiesina, której nie chce się widzieć i nie ma się ochoty w niej trwać.
Jak lawa, która w pewnej chwili musi wypłynąć z wulkanu.
Kiedy wszystko zwala się nam na głowę, odbierając oddech i radość życia. Czasem nawet nie można znaleźć winnych tego stanu. Po prostu tak się dzieje.
W końcu każdy ma coś, z czym nie daje sobie rady, wobec czego jest bezradny.
A do rozwiązania każdego problemu potrzeba:
- spokoju
- mądrości
- energii
- czasu.
Największą pomocą może być wtedy rozmowa z przyjaciółką, ale czasem jest to niemożliwe, bo przyjaciółka przebywa na wakacjach jedynie w zasięgu bardzo drogiego roamingu i bez porządnego dostępu do maila.
Podobno pomocą jest objadanie się, krążą legendy o czekoladzie, magnezie w niej zawartym, cukrze który odstresowuje, ale wiadomo dobrze, że to tak nie działa.
Na myśl przychodzą mi wprawdzie klasyczne sceny z amerykańskich filmów z przeważnie bardzo szczupłymi gwiazdami, które trzymają przed sobą, siedząc w rozchełstanym ubraniu zakutane w koce, wielkie pudełko lodów i zjadają je łyżka po łyżce. Nie wierzcie tym łzom!
W pudełku tak naprawdę na pewno jest bardzo zdrowe probiotyczne cośtam, na pewno z mnóstwem witamin, z gruntu zdrowe i całkowicie pozbawione kalorii.
Poza tym nadwaga, podobnie jak nałogi jeszcze nikomu w życiu nie pomogły przetrwać trudnych chwil, a u niejednej czy niejednego pogłębiły rozpacz i bezradność.
Znalazłam interesujący artykuł na temat zajadania stresu TUTAJ.
Zdecydowanie najskuteczniejszą metodą u mnie bywa trening albo przynajmniej długi spacer.
Zawsze spali się trochę kalorii, dobrze też jest pójść się gdzieś rozerwać. Dobry film czy koncert rozpędziły już niejedną chmurę.
Po zebraniu energii można z nowymi siłami wrócić do rozwiązywania problemu.
A jeśli nadal nie da się go ruszyć, może to oznaczać konieczność wyłączenia się ze spraw trudnych na dłużej, czyli po prostu jakiś wyjazd, najlepiej na urlop.
Najwyraźniej na takowy zasłużyłam, bo czego ostatnio się nie dotknę, to mi wybucha w rękach niczym wulkan Etna.
Tak więc kończąc dzisiejszy wpis zostawiam Was z wulkanem w trakcie erupcji, mając nadzieję, że wkrótce uga mi się go ugasić.
Foto z widoczki.com

czwartek, 13 sierpnia 2015

Sail 2015 Bremerhaven

Dla mnie Sail 2015 Bremerhaven rozpoczęło się wczoraj wieczorem, kiedy po całym dniu pracy poszliśmy do portu popatrzeć, jak rozwija się impreza.
Wczoraj oficjalną część swoim przemówieniem w porcie otworzył Prezydent Niemiec Pan Joachim Gauck, który ponadto przeszedł się też po linach na pobliskim statku, o czym poinformowało lokalne radio Bremen Eins.
Na oficjalnej części mnie nie było, za to po 19-tej wybraliśmy się do portu, zobaczyć te wszystkie piękne wielkie stare żaglowce, to od nich ta impreza zwana jest też zjazdem Pogromców Wiatrów (niem. Windjammer), co da się zauważyć także na oficjalnym plakacie promującym imprezę.
Dla mnie oczywiście najważniejszym statkiem tutaj jest polski trzymasztowiec z Gdyni "Dar Młodzieży". Wymieniony jako jeden z wielu statków na tej liście.
I to jego wejście do portu śledziliśmy wczoraj z zapartym tchem. Ten statek z przodu jest nieodzowny, żeby trudno żeglowne statki takiego typu w ogóle mogły wejść do wąskiego portu. Ciągnie on żaglowiec, aż ten bezpiecznie dojdzie do kei i zacumuje.

środa, 12 sierpnia 2015

Już widać!

Wracając od fryzjera zahaczyłam dziś o sklep, chciałam dokupić twaróg i śmietankę.
A że póki co bywam w sklepach, których za dobrze nie znam (czyli znowu w Bremerhaven), zapytałam stojącą w dziale z nabiałem panią, gdzie mogę znaleźć twaróg.
Zażywna sprzedawczyni rzuciła na mnie krótko okiem i nieco ze współczuciem oraz z pewnym wysiłkiem odstawiając duże pudło z jogurtami pokazała mi na to znajdujące się pod spodem i powiedziała: chudy twaróg to tutaj.
Czyli: spontaniczna reakcja - odpowiedź na mój wygląd u zupełnie nieznajomej osoby, która potwierdziła to, co już od pewnego czasu zauważyłam na wadze, w ciuchach, które przymierzam i podczas wybierania nowych ciuchów: o dwa numery mniej!
Poczułam się nie tylko jakbym wygrała na loterii, ale właściwie to tak, jakby mnie poprosiła o autograf jak jaką gwiazdę filmową! 
Przez całą resztę spaceru do domu w głowie mi grała jej odpowiedź: Chudy twaróg to tutaj.
Czyli jednak już widać, tralala, widać już widaaaać, tralilalila... Moje siedemkilowdół już wiiiiidaaaać, tratratralala!
No to dalej sięgnęłam po zdjęcia z niedzieli, zrobione w Cuxhaven i patrzę i widzę, że chyba faktycznie już coś widać.
Nie mogłam zostawić Was w takiej niewiedzy, muszę przecież i z Wami podzielić się moją radością i tym, że już widać.

środa, 5 sierpnia 2015

Dni i pieniądze wyparowują

Moje dni ostatnio wyparowują mi dosłownie i w przenośni. Pracy mnóstwo, przygotowań do kolejnego wyjazdu do BH.
A dziś moi Drodzy chciałam Wam opowiedzieć historię o pieniądzach i o tym jak łatwo jest stracić!
Ku przestrodze i dla zniechęcenia załatwiania zbyt wielu spraw na raz.

sobota, 1 sierpnia 2015

Gdzie te wakacje

Kiedy latem przychodzą chłodniejsze noce, ale cały świat jeszcze jest wygrzany letnim słońcem, przypominam sobie wakacje, które spędzałam jeszcze jako dziecko, a potem tak zwana dorastająca młodzież z rodzicami.
Bo właśnie najczęściej w sierpniu jeździliśmy we trójkę gdzieś na Mazury. Ponieważ mama raz w roku chciała odpocząć od gotowania, wybieraliśmy najczęściej turnus w domku kempingowym w jednym z jej zakładowych ośrodków, nad jednym z przepięknych jezior.
Przed oczami przewijają mi się nazwy: jezioro Roś, Karwica, Pieczarki. Każde z tych miejsc to jakiś kawałek mojego bardzo młodego wówczas życia.
A jak wtedy pachniały te letnie noce!
Szczególnie na obozach, roztętnionych młodzieńczymi marzeniami o wielkiej miłości i romantycznych wieczorach. :)
Więcej było tych marzeń, niż szaleństw, ale mam wiele pięknych wspomnień.
Kiedyś na wakacje jeździło się na turnusy 14-dniowe, a nawet 3-tygodniowe! Dziś to luksus, na który niewielu może sobie pozwolić.
Ale plany układać sobie trzeba tak, żeby wykorzystywać szanse.
Ostatnio niemal we wszystkich miejscach w popularnych kierunkach urlopowych, a właściwie niemal na całym świecie panują niepokoje, powstania, grożą zamachy terrorystyczne.
Turcja, Tunezja, Egipt, a nawet Grecja przestały być spokojnymi kurortami, a stały się miejscami, gdzie niekoniecznie
A nam nie uśmiecha się wyjazd na wojnę. Gdyby tak było, wybralibyśmy inny rodzaj "wypoczynku", jakiś obóz przetrwania czy coś a nie all inclusive nad ciepłym morzem pod błękitnym niebem.
A tego ostatniego nam właśnie obojgu najbardziej teraz potrzeba. Od dwóch lat nie byliśmy na urlopie, więc teraz byłoby fajnie wyjechać na dłużej i nie zbankrutować.
Poszukiwania w toku.
A w międzyczasie parę ładnych widoków z moich poprzednich wyjazdów...
Rok 2012, wakacje
Rok 2014 wakacje, nad jeziorem w okolicy BH